piątek, 26 grudnia 2008

Życzenia dla wszystkich!!!

Najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku 2009!

Drogi Internauto, Droga Internautko...

Moc życzeń na Święta Bożej Mocy,

Rozpalonej Nocy,

Gdzie Gwiazdka z Nieba Nam dana, drogę Królom-Magom ze Wschodu wskazała

I Moc Najwyższego Nam okazała,

W małym Dzieciątku,

W żłóbku, na sianku, w zakątku.

Niech radość Bożej Dzieciny

Zawita i w Nasze, wszystkie życia dziedziny,

Niech zagości na czas stały,

Na przyszły Nowy Rok 2009 - cały.

A Moc truchleje

I niech zdroje Łask Nam leje,

Abyśmy byli dobrzy i zdrowi,

A Panu Bogu zawsze gotowi.

Ogień krzepnie, blask ciemnieje,

A świat cały niech Nam weselem dnieje,

Ma granice Nieskończony,

Ratujący ludzkich dusz miliony.

Hej Kolęda! Kolęda!

W tym dniu, kiedy Chrystus rodzi się w Nas, dawniej w bardziej zewnętrznym wymiarze, a dziś bardziej w wewnętrznym wymiarze, niech to co jest w Nas, w Naszym ludzkim wymiarze, zatrzyma się i spojrzy w wymiar duchowy, niech spojrzy w głąb, szczególnie w religijnym aspekcie, aby przeniknąć wszystkie hierarchie niebieskie: SERAFINÓW, CHERUBINÓW, PANOWAŃ, TRONÓW, POTĘG, MOCY, DUCHÓW ARCHAI, ARCHANIOŁÓW I ANIOŁÓW i zrozumieć, że więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu.

środa, 10 grudnia 2008

13 maja 1981 r.

Zamach na Jana Pawła II


W dniu 13 maja 1981, podczas audiencji generalnej na Placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17:19, Jan Paweł II został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Agcę w brzuch oraz rękę. Jak ustalili śledczy, chwilę wcześniej Ali Ağca mierzył w jego głowę. Jan Paweł II schylił się wtedy do małej dziewczynki (Sara Bartoli) i wziął ją na ręce. Zamachowiec prawdopodobnie nie chciał postrzelić dziecka i opóźnił oddanie strzału, co uniemożliwiło mu dokładne wycelowanie. Ranny Papież osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza Dziwisza. Ochrona przewiozła Jana Pawła II do kliniki Gemelli.
Kard. Tarcisio Bertone SDB jest Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej. Rozmawiałem z nim w roku 2000 na temat kulis dotyczących wydarzeń po zamachu i udało mi się z tej rozmowy wyszczególnić kilka faktów i co się okazało:
- po przywiezieniu Jana Pawła II do kliniki Gemelli lekarze stwierdzili ustanie funkcji życiowych Papieża i podjęli próbę Jego reanimacji
- Kard. Bertone przybył do kliniki Gemelli na miejsce, gdzie znajdował się Papież i postanowił towarzyszyć Janowi Pawłowi II w klinice, w Jego ostatniej drodze, z racji funkcji, które sprawował
- po nieskutecznych próbach przywrócenia Papieża do życia, lekarze odstąpili od dalszych czynności przekazując do Kard. Bertone informację o zgonie Papieża
- Kard. Bertone widział dokładnie twarz Papieża, która była zupełnie blada, zupełnie jak twarz nieboszczyka
- Jan Paweł II umarł tego dnia według Kard. Bertone, a lekarze z kliniki Gemelli jednoznacznie to stwierdzili
- Kard. Bertone był w klinice Gemelli na miejscu i w tej nowej sytuacji miał za zadanie wyjść do mediów, aby przygotować oświadczenie w sprawie oficjalnego komunikatu o śmierci Jana Pawła II
- w tym momencie twarz Papieża zrobiła się zupełnie różowa, jak u zdrowego, żyjącego człowieka i wróciły samoczynnie najważniejsze funkcje życiowe, Papież wrócił do życia, tak jakby wcześniejsze zdarzenie w ogóle nie miało miejsca
- te fakty nie są znane mediom i nikt o nich nie wie, zna je tylko małe grono osób, które uwierzyły w prawdziwość relacji naocznych świadków i nie przekazują tych rewelacji, bo i tak nikt w nie nie uwierzy, bo to był prawdziwy cud!


Później poddano Papieża sześciogodzinnej operacji. Do pełni zdrowia jednak nigdy nie wrócił. Papież wierzył, że swoje ocalenie nie zawdzięczał tylko szczęściu. Wyraził to słowami: Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę. Tą Istotą duchową, która kierowała kulę w sposób cudowny, kula przemieszczała się w ciele Papieża przechodząc przez kawałek jelita i omijając wszystkie organy życiowe, była Maryja – Matka Boża, jak wierzył Papież. Podwójny cud!
Wierni dostrzegli pewien związek. Zamach miał miejsce 13 maja, podobnie jak pierwsze objawienie Matki Boskiej w Fátimie w roku 1917. Jan Paweł II spędził na rehabilitacji w szpitalu 22 dni. Potem wielokrotnie cierpiał z powodu różnorodnych dolegliwości będących następstwem postrzału. Papież nigdy nie ukrywał swoich niedomagań przed wiernymi, ukazując wszystkim oblicze zwykłego człowieka poddanego cierpieniu.
Amerykański dziennikarz John O. Koehler dotarł do dokumentów, które pokazują, jak Moskwa zwalczała Jana Pawła II. Ujawnia tekst rozkazu, który poleca „wykorzystać wszystkie dostępne możliwości” przeciwko polskiemu papieżowi. Rozkaz Komitetu Centralnego KPZR z 1979 roku, nakazujący KGB "wykorzystanie wszelkich dostępnych możliwości, miał zapobiec nowemu kierunkowi w polityce, zapoczątkowanemu przez polskiego Papieża, a w razie konieczności – sięgnąć po środki wykraczające poza dezinformację i dyskredytację". Pod rozkazem podpisali się: Michaił Gorbaczow, Michaił Susłow oraz inni członkowie KC – Andriej Kirylenko, Konstantin Czernienko, Konstantin Rusakow, Władimir Ponomariew, Iwan Kapitonow, Michaił Zimianin i Władimir Dołgich. Dokument ten był szeroko analizowany w 2008 roku przez amerykańskiego dziennikarza Johna O. Kohlera.
W marcu 2006 komisja śledcza włoskiego parlamentu powołana dla ustalenia odpowiedzialności obywateli włoskich podejrzanych o współpracę z KGB, ustaliła bezsprzecznie, że rozkaz zabicia Papieża wydał osobiście I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew, a zatwierdziło Biuro Polityczne m. in. Michaił Gorbaczow. Ali Agca działał na zlecenie bułgarskiej służby bezpieczeństwa, której działania miało inspirować radzieckie KGB. Badania archiwów ujawniły, że istniała szansa na udaremnienie zamachu. Niestety sygnały ostrzegawcze przekazane przez amerykańską CIA zostały zlekceważone. Po zamachu otoczenie Papieża wprowadziło specjalne środki bezpieczeństwa (m. in. papamobile został odpowiednio opancerzony).
Rok po zamachu Papież udał się do Fátimy, chcąc złożyć Matce Boskiej hołd i podziękowanie za to, że ta według niego ocaliła mu życie. 13 maja 1982, podczas nabożeństwa, niezrównoważony hiszpański ksiądz ugodził go lekko nożem. Ochrona papieża szybko go obezwładniła, a papież dokończył nabożeństwo pomimo krwawienia. Wydarzenie to nie było upublicznione aż do roku 2008, kiedy do kin trafił film Świadectwo.
2 lutego 1983 funkcjonariusze SB, pracownicy grupy "D" podjęli próbę skompromitowania Jana Pawła II przed jego II Podróżą Apostolską do Polski, podrzucając do mieszkania redaktora Tygodnika Powszechnego ks. Andrzeja Bardeckiego spreparowany pamiętnik Ireny Kinaszewskiej, znajomej Wojtyły.

sobota, 22 listopada 2008

Interfejsowy śmietnik

Piszę te słowa po "przypadkowym" formacie karty w telefonie i mozolnym dorabianiu całego softu. NIECH ICH wszystkich dziad mróz zabierze w ciemny mroczny las!!
Tyle lat minęło a my ciągle do tyłu- nie uważam się za jakiegoś zgreda elektronicznego ale jak mam przebijać się przez moją pamięć jak to w danym systemie/telefonie/pockecie/innym pierdolniku nazwał programista, przetłumaczył ktoś inny, umieściła w katalogu/menu/pasku trzecia osoba z szóstą to mi się wszystkiego odechciewa! Chamstwo zatwardziałe - zgubcie instrukcje od dvd jakiegoś gównianego to po 3 latach upgrade firmware pójdzie jak z ręki.."wduś to, przytrzymaj przez x tego i pamiętaj aby w tym samym czasie..." SZALEŃSTWO. Teraz na lotnisku bawiłem sie PS3 (tam nic że po francusku dziad chodził) kolejny gówniany interfejs, kolejna próba czegoś - wwwwrrrr. LUDZIE opanujcie się :) CS4 kolejne zmiany w interfejsie, tablet mi nie działa.
Te zabawy są dobre jak się ma 13-17 lat i kupę czasu na naukę kolejnych udziwnień, człowiek wraz z wiekiem chciałby narzędzia, jak do pracy to do pracy jak do zabawy to do zabawy, jak do zabawy to się wciska PLAY i grasz... ot filozofia.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Heksagon z Saturna...

27 lat temu naukowców z całego świata niezmiernie zaskoczył widok sześciokątnej chmury na Saturnie. Zdjęcia obiektu dostarczyły sondy Voyager 1 i Voyager 2. Naukowcy nie potrafili wtedy nic powiedzieć na temat przyczyn tak niesamowitego zjawiska. Co więcej nadal nie potrafią wyjaśnić natury zjawiska, zwłaszcza po ostatnich zdjęciach, które dostarczyła sonda Cassini. Zdjęcia wskazują na trwałość struktury wszak minęło już ponad ćwierć wieku...

Zdjęcia tajemniczej struktury dostarczone
przez sondę Voyager.


Przelatująca w pobliżu Saturna sonda Cassini dostarczyła nowe zdjęcia północnego bieguna tej planety. Okazuje się, że sześciokąt stworzony z chmur, mimo 27 lat, istnieje nadal.
Sonda Cassini przesłała na Ziemię zdumiewające zdjęcia z Saturna. Okazuje się, że na jednym z biegunów tej planety na powierzchni planety (czyli w zasadzie w jej chmurach) utworzyła się symetryczna, heksagonalna struktura.


Zdjęcie heksagonalnej struktury z Saturna.

Wygląda to jakby Saturn miał wkręconą od góry wielką śrubę...

Czy aby to na pewno chmury???

Oglądając film zamieszczony w sieci przez NASA (ilustracja poniżej) można zauważyć, że ta sześciokątna struktura obraca się na filmie o ok. 40 stopni co daje 1/9 z 360 stopni. Umieszczono tam też informację, że film w czasie rzeczywistym trwa ponad godzinę co przy okresie obrotu Saturna wokół własnej osi ok 10,5 godziny, pozwala stwierdzić, że ta sześciokątna struktura to nie chmury ale coś co jest poniżej nich i wydaje się dość stabilne, coś co obraca się z tą samą prędkością kątową co planeta, stabilne tym bardziej, że już sonda Voyager tą strukturę sfotografowała, nie mówiąc już o tym, że już starożytni przypisali Saturnowi symbol sześciokąta (gwiazdy Dawida) co w związku z powyższym odkryciem nie wydaje się zwykłym przypadkiem.


Film pokazujący chmury opływające zagadkową
strukturę na biegunie Saturna

Co ciekawsze w ostatnich dniach naukowcy odkryli na północnym biegunie Saturna tajemniczą zorzę polarną, która pojawia sie i znika w regularnych odstępach czasu. Różni się ona znacznie od zwykłych zjawisk tego rodzaju, rejestrowanych na innych planetach.
Tom Stallard z University of Leicester poinformował, że takiej zorzy polarnej, jak ta, naukowcy nie widzieli jeszcze nigdy do tej pory. Nie jest to zwykły pierścień zorzy, jaki można zaobserwować na Jowiszu czy na Ziemi. Obejmuje ona olbrzymi obszar nad biegunem. „Zgodnie z naszymi dotychczasowymi wyobrażeniami na temat tego, w jaki sposób kształtują się zorze polarne na Saturnie, ta okolica powinna być pusta, dlatego więc zaobserwowanie tak jasnej zorzy w tym miejscu jest dla nas wspaniałą niespodzianką” – mówi Stallard.

Zorza nad heksagonalną formacją na biegunie Saturna.

Zorzę polarną na tej planecie, podobną do zjawisk na Jowiszu, po raz pierwszy zauważył właśnie Tom Stallard wraz z kolegami. Niespotykane na Saturnie zjawisko ma jednak niezwykły charakter: świecąca w podczerwieni zorza wypełnia czasem obszar powyżej 82 stopnia szerokości północnej, dochodząc nawet do bieguna. Zorza ta również przez cały czas – w 45-minutowych odstępach – ulega zmianom, a nawet znika.

Osobiście uważam strukturę za twór sztuczny... tylko Kto jest za to odpowiedzialny...?

piątek, 7 listopada 2008

LEKCJA NAJWYŻSZEJ KLASY


W nie dalekiej przeszłości byliśmy zniewoleni pod butem Związku Radzieckiego. Wydawało się, że nie ma żadnych perspektyw na wolność i suwerenność. Bo przecież Józef Stalin pytał się jeszcze nie dawno: "Ile dywizji ma Watykan?" i śmiał się. A tu przyszła zmiana i właściwie seria zmian, jedna za drugą, jakby łańcuch przyczynowo-skutkowy. Najważniejszym ogniwem tego łańcuszka był właśnie Watykan. Polski Papież? Rok 1978? Czemu elity komunistyczne tak się obawiały jednego człowieka? Józef Stalin śmiał się z ilości dywizji, ale nie przewidywał nigdy, że zagrożeniem dla jego siły może być jeden człowiek. Hasła komunizmu przecież głosiły: "Jednostka zerem, jednostka bzdurą". Czyżby błąd myślowy elit komunizmu był przyczyną porażki z powodu jednostki - Następcy Księcia Apostołów? Być może wywołało to szok, gdy przyszło im uprawiać zamordyzm w tej nowej sytuacji. Tak wielki szok, że zechcieli Go nawet zabić. I postanowili, że ośmieszą Go i Fatimę 13.V.1981 r. na oczach całego świata, by zaśmiać się tak jak Józef Stalin. Przecież nie miał prawa przeżyć zamachu. Zawodowy morderca Ali Agca, to pewne zwycięstwo, bo przecież jednostka zerem, jednostka bzdurą. Lecz Ktoś silniejszy od nich zaśmiał się nad nimi. Zadrwił z ich małostkowości, krótkowzroczności, błędów myślowych, z ich bujania w obłokach, nierealności w patrzeniu na życie, świat i prawa w nim rządzące. To była "LEKCJA NAJWYŻSZEJ KLASY". To im się należało. I tak się też stało! Co będzie dalej? Po lekcji było zadanie domowe, a teraz nastąpi egzamin?

sobota, 18 października 2008

Co w trawie piszczy?

Wywiad radiowy z Davidem Wilcock i Georgem Noory. 8 części... Różne tematy poruszane w wielu książkach, które ostatnio czytałem, artykułach i w Internecie... Wszystko wokół "Transformacji" roku 2012, UFO, znaków w zbożu, kalendarza Majów, energii za darmo, niewytłumaczalnych zaginięć, zabójstw, wcieleń wyższych istot w ludzką naturę, zmian, które zachodzą codziennie wokół nas i są przez nas niezauważane, zlekceważone. Tematy wyśmiewane przez cyników, racjonalistów, ludzi wywyższających się swoją pewnością siebie ponad mistykę, religię, przepowiednie... Ktoś zadał sobie wiele trudu, aby to wszystko przetłumaczyć i w języku polskim zamieścić w Internecie... :) dla Nas!


Część I





Część II





Część III





Część IV





Część V





Część VI





Część VII





Część VIII





Życzę miłego czytania i słuchania! Bo zdjęć nie będzie oprócz 1. Polecam lekturę artykułów na stronie nautilus.org.pl

poniedziałek, 6 października 2008

Żenię się :)

O komodoreee pomóż mi
o amigooo pomóż mi
o Sidzie pomóż mi
o 8bit pomóż mi
o 3 kanały + 1 digi pomóż mi
o dyskietki 5,25 cala pomóżcie mi
o cover do dyskietek pomóżcie mi
o linie z Nazca pomóżcie mi
0 oszukiwane znaczki pomóżcie mi
o dżojstikowana grafiko pomóż mi
o copy party pomóżcie mi
o chodzenie o 4 nad ranem pomóż mi
o warhammerze pomóż mi
o zew cthulhu pomóż mi
o fantazjo pomóż mi
o asemblerze pomóż mi
o basicu pomóż mi

i tak dalej.. :) no tak się stało wreszcie po tylu latach wypasionego życia a'la indiana jones, rick dangerous, kroniki riddicka, superman, robocop, spiderman, władca pierścieni, memento, powrót do przyszłości itd...
BĘDĘ MÓGŁ SIĘ SPEŁNIAĆ JAKO ZGRED :) heheheheh [żartuję :)]




TAK WYGLĄDA ŻYCIE PO ŚLUBIe :) [...pawlacz!!! gdzie jest ten pawlacz!!..]


hehehehehehehehehehehehehe heheh nie mogłem ze śmiechu :P




heheh Woman power :P

Wedding stress :)
Te buty jak widzę są mega popularne :)

Typowe i topowe rosyjskie wesele :P - WIESZ GDZIE JESTEŚ :)?


hehe


3/4 z miłości :)


Hehehe tego powyżej to sam chciałem zastosować :)


mój pączuś :)

Samoobrona w praktyce :)

Dobry candid nie jest zły :)

uuuups :)

FUCK!?!! CO!!! ŻE CO!! ŻE JAK! NIE !!! NIEEEEEEEEEEE...


Tak żeby odreagować bo już mi wszystko do matryksa się równa :)

i tak przecież wiem że może być tylko tak :P

środa, 10 września 2008

LHC - Początek końca Świata...!?

Dziś 10 września 2008 r. koło Genewy pod granicą francusko - szwajcarską rusza największe urządzenie świata - Wielki Zderzacz Hadronów (LHC Large Hadron Colider). To największy do tej pory wybudowany akcelerator. Urządzenie ma umożliwiać eksperymentalne stworzenie warunków podobne do tych jakie zaistniały podczas Wielkiego Wybuchu (Big Bang). Warunki mają powstać zderzeniu cząsteczek rozpędzonych w przeciwbieżnych akceleratorach to prędkości bliskich prędkości światła. Eksperyment ma pozwolić na udowodnienie zakrzywiania się czasoprzestrzeni, istnienie kilku wymiarów, cofania się w czasie! Największą jednak nadzieję naukowcy wiążą w odkryciem i obserwacjami teoretycznie przewidzianego Bozonu Higgs'a.

Eksperyment jednak wywołuje także wiele kontrowersji. Wielu naukowców przewiduje bardzo "czarne" scenariusze rozwoju eksperymentu... Sami naukowcy pracujący w CERN nad projektem LHC maja pewne wątpliwości...

Najpotężniejszy akcelerator na Ziemi - CERN


Latem tego roku w CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych) pod Genewą zostanie uruchomiony LHC (Wielki Zderzacz Hadronów) budowana w tunelu pod granicą Francji i Szwajcarii. Będzie to najpotężniejszy akcelerator kiedykolwiek zbudowany przez człowieka. Zdaniem fizyków możliwe będzie wyprodukowanie w nim czarnych dziur i tzw. dziwnej materii (zaprojektowano go z zamiarem poszukiwania odpowiedzi na pytania związane m.in. z tymi postaciami materii).

Pierwsze wiązki (o energii porównywalnej z energią pociągu ekspresowego każda, skoncentrowanej na powierzchni jądra atomowego) zostaną przyśpieszone w kanale akceleratora w połowie czerwca 2008 roku, a pierwsze zderzenia na kursie kolizyjnym takich przeciwbieżnych wiązek planowane są na sierpień 2008 r. Fizycy sami przyznają, że to, co powstanie w wyniku tych kolizji w LHC nosi na dzień dzisiejszy czysto teoretyczny charakter. Według jednego ze scenariuszy, mogą zostać wyprodukowane m.in. miniaturowe czarne dziury, co do których ma się nadzieję, że ulegną one rozpadowi na tzw. promieniowanie Hawkinga (wg hipotezy Hawkinga, im mniejsza jest czarna dziura, tym szybciej "wyparuje" ona w postaci takiego promieniowania). Ale to ostatnie to czysto hipotetyczna ewentualność, oparta na pewnych ad hoc założeniach wciąż jeszcze nie istniejącej kwantowej teorii grawitacji, której fizycy nadal poszukują w naszych czasach, bez widocznego powodzenia. Zatem, jeśli te czarne dziury nie zechcą się rozpaść (co jest zupełnie możliwe, zgodnie z dotychczasową wiedzą co do zachowania się znanych i obserwowanych we Wszechświecie czarnych dziur, a więc i czarnych dziur w ogóle, które nie tylko, że są trwałe, ale stale rosną, pochłaniając i miażdżąc całą dostępną na ich drodze masę i docierającą do nich energię), co jest przynajmniej równie dobrą hipotezą, jak stwierdzenie przeciwne, KONSEKWENCJE MOGĄ BYC KATASTROFALNE!!!

Akcelerator LHC - CERN

Niektórzy naukowcy wskazują na to, że promieniowanie kosmiczne powinno powodować podobny efekt, ale pomijają oni przy tym niezwykłej wagi fakt, że w takich przypadkach Ziemia tworzy tarczę, z której hipotetyczne mini czarne dziury wybijane są na zewnątrz w przestrzeń kosmiczną z prędkościami bliskimi prędkości światła (mogą przy tym przelatywać przez całą planetę, jak cząstki obojętne neutrina, i nie pochłonąć ani grama jej masy). W superakceleratorze LHC sztuczne promienie (cząstki rozpędzone do energii pociągu) będą zderzane ze sobą czołowo i wiele produktów tych zderzeń (włączając w to mini czarne dziury i cząsteczki tzw. dziwnej materii) pozostanie na naszej planecie z uwagi na ich prędkości (niemal spoczynkowe), które uniemożliwią im ucieczkę z Ziemi (pokonanie jej siły ciążenia). Wielu uczonych (nawet pracowników CERN) wyraża podobne obawy dotyczące tego projektu.

Ran Livneh z CERN powiedział:
"Fizyka tych tworów jest nieznana i mogą one wywołać niebezpieczne zjawiska(...). Każdy fizyk powie Państwu, że nie istnieje żaden sposób, aby udowodnić, że wygenerowane czarne dziury będą się rozpadać. Konsekwencje błędnego stanowiska w tej kwestii są niewyobrażalne. Kwestia ta zasługuje na poważną bezstronną dyskusję."

Martin Rees - Profesor Kosmologii i Astrofizyki University of Cambridge powiedział:
"Nie jest nieprawdopodobną rzeczą, że fizyka może być także niebezpieczna. Pewne eksperymenty są tak zaprojektowane, że generują warunki bardziej ekstremalne, niż gdziekolwiek występujące w naturze. Zatem nikt nie wie dokładnie, co się zdarzy [w ich wyniku].

Niektórzy uczeni dostrzegają także niesamowite możliwości jakie rodzi eksperyment
Irina Arafiewa i Igor Wołowicz z moskiewskiego Instytutu Matematycznego im. W. A. Stiekłowa twierdzą:
"Można się spodziewać, że w wyniku zderzeń protonów w LHC będą powstawać maszyny czasu, czyli tunele czasoprzestrzenne...". Ich praca czeka dopiero na publikację, ale jest dostępna w internecie i fizycy z uznaniem komentują zawarte tam obliczenia. Wynika z nich, że tunele czasoprzestrzenne mogą się pojawiać nawet co kilka sekund. Niestety, na początku nie będziemy umieli z nich korzystać.

W istocie nie byłoby sensu w przeprowadzaniu jakichkolwiek eksperymentów, gdyby ich wynik mógł być z góry w pełni przewidywalny. Niektórzy teoretycy przypuszczają, że nie jest wykluczone, że pewnego typu eksperymenty mogą spuścić ze smyczy procesy zdolne zniszczyć nie po prostu nas, ale samą Ziemię."

W związku z wszystkimi kontrowersyjnymi kwestiami, jakie zostały powyżej poruszone, poważnie obawiamy się o własne i naszych dzieci bezpieczeństwo oraz o bezpieczeństwo całej naszej planety i jej przyszłość. Dlatego domagamy się zamknięcia projektu, zanim nastąpi najgorsza do wyobrażenia z katastrof. Nalegamy również usilnie na wypracowanie światowego memorandum na podobne badania w okresie obecnego stulecia, lub przynajmniej do chwili, dopóki podobne eksperymenty nie będą mogły zostać przeprowadzone wystarczająco daleko od Ziemi (najlepszą możliwą lokalizacją wydaje się na dziś w tej zapewne nie tak znowu odległej dla naszej cywilizacji naukowo-technicznej przyszłości akcelerator, sam wylatujący z Układu Słonecznego z przyśpieszeniem dostatecznym do jego opuszczenia na zawsze, a uruchomiony dopiero na jego peryferiach, przynajmniej 50000 jednostek astronomicznych od Ziemi, a najlepiej gdzieś za kometarnym obłokiem Oorta).

W ubiegłym roku pod naciskiem opinii publicznej CERN miała na początku tego roku przedstawić kolejny raport poważniej traktujący różnice pomiędzy promieniowaniem kosmicznym wysokiej energii i zderzeniami w układzie środka masy związanym z Ziemią w LHC. Tyle że jakoś go do dnia dzisiejszego światło dziennie nie ujrzało! Ciekawe dlaczego?

Na CERN - zwrócone są dziś oczy całego Świata... Jako ciekawostkę zamieszczam poniżej obrazek z popularnej przeglądarki GOOGLE - dzisiejsze logo także nawiązuje do tego wydarzenia...



Dziś 10 września LHC zostanie uruchomiony, jednak pierwsze zderzenia zostaną wywołane dopiero w październiku... Miejmy nadzieję, że dzień ten nie jest początkiem końca Świata...

Na koniec frapujący cytat mojego Kolegi który dziś zmienia pracę... biorąc życie za rogi...
"[...] Gdzie doszliśmy? I jak daleko dojdziemy!"

Miejmy nadzieję, że zabawa w Pana Boga nie skończy się źle... i będziemy mieli jeszcze gdzie iść...

EDITED: co naprawdę wydarzyło się w LHC !!!!

wtorek, 2 września 2008

NARUTO

Wreszcie :)
Szukałem od dawna jakiegoś AMV aby umieścić trochę informacji o tej niesamowitej serii.
Co tu dużo mówić - ma w sobie to wszystko, czego potrzeba aby na chwilę oderwać się od szarości dnia powszedniego.
Zacząłem to oglądać za drugim podejściem, jakoś się zraziłem pierwszym odcinkiem. Jednak jak przystało na człowieka, który nie jest zamknięty :) dałem serii kolejną szansę za sprawą pozytywnych opinii innych. To było chyba gdzieś w czasie +40 odcinka. Teraz jesteśmy już po całej pierwszej serii 220 odcinków, obecnie leci Shippuden - już 73 :P Uff dużo tego dodając bardzo ciekawą mangę, która też dostarcza niesamowitej rozrywki - aktualnie 414 zeszyt. Więcej o serii na wikipedi.
Tak jak tam napisano wersja japońska rządzi :). Anime nabite jest fillerami, zrealizowanymi jednak bardzo sprawnie, więc spokojna głowa o dobrą zabawę. polecam także sięgnięcie po mangę, tam leży same mięsko :)
Warto - naprawdę zanurzyć się w tą serię - jazda bez trzymanki :P a na teaser proszę oglądnąć te już wspomniane AMV

Battlestar Galactica - When Fates Collide

Bardzo dobrze zrobione MV, z jednej z najlepszych spaceoper, odnowionego Battlestar Galactica. Ten serial wymiata i proszę się nie zrażać tam odcinkami fillerami, akcji jest dosyć i to bardzo dobrze podanej. SPOILER ALERT!! Uwaga tylko na końcówkę, jak ktoś nie oglądał ostatniego sezonu proszę nie oglądać po 3:50 - szkoda marnować sobie zaskoczenia i zakończenia :)

Giana Sisters - capella :)

No i żeby trochę publikę dzisiaj rozruszać (tak jak chórek w tym video ;) ) zapraszam do wysłuchania tej nieco odmienionej wersji.

No i ta bardziej czaderska :)

C64 International Karate game music acapella

Stare dobre IK w wykonaniu a capella ;) Powalony jestem, to trochę jeszcze z podłogi posłucham :)

Commodore 64 e 1541-Ultimate card

Muszę szczerze powiedzieć, że nie spodziewałem się tego :). Jak dobrze widzę to 1gb karta podpięta do C64 :) Widzimy dosyć wolny loader, jednak pojemność zwala z nóg. Zapraszam do oglądania.
No i ten polski akcent ;)

piątek, 22 sierpnia 2008

C64 i Matrix


Szanowni Państwo!
Oto dowód na powiązanie bezpośrednie Matriksa z C64
Przedstawiam...
Oficjalną drukarkę na której wydrukowano Matriks!!!

wtorek, 19 sierpnia 2008

Kraftwerk - Radioactivity

Tak dla rozruszania :)



Może już nie ma tylu amatorów takiej muzyki, jednak te brzmienie jest niezapomniane i nostalgiczne.
POLECAM!

Bionic Commando Rearmed

No panowie i panie, zapowiada się bardzo nostalgicznie :)
Jedna z TYCH gier, które pamiętać będę zawsze :)
Niesamowity klimat i pomysł, teraz w wersji REARMED!

Zapraszam do oglądnięcia trailera!

Tak..to nie pomyłka - nostalgia przeniesiona do matryksa - jeden by władać nimi wszystkimi :) Bardziej porządnie będzie i w jednym miejscu, a starocie są częścią naszego matryksa więc :)

środa, 6 sierpnia 2008

TR-3B

TR-3B

Latający Trójką TR-3B zwany też Astra to olbrzym o długości ok. 180 metrów!
TR-3B to nie fikcja i został zbudowany w oparciu o technologię z późnych lat osiemdziesiątych, w ramach tajnego projektu Aurora na zamówienie NRO (National Reconnaissance Office - Narodowe Biuro Rozpoznania), NSA (National Security Agency - Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) i CIA (Central Intelligence Agency - Centralna Agencja Wywiadowcza).Zdaje się, że nie każde UFO (ang. unidentified flying object, pol. NOL – niezidentyfikowany obiekt latający) to statek obcy.

Światła na niebie były widywane w wielu krajach na kilku kontynentach: w Belgii, Meksyku, Wielkiej Brytanii, Rosji, USA i wszędzie wzbudzały zainteresowanie. Większość z nich udokumentowano kamerą wideo. Światła zmieniając barwę, czasami przybierały dziwne kształty wisząc nieruchomo w określonych konfiguracjach. W niektórych przypadkach znikały nagle, co powodowało, że próbowano tłumaczyć je jako zjawisko atmosferyczne - odbicia świateł na formacjach chmur. Bywały także sytuacje, gdy przemieszczały się z ogromną prędkością, zmieniając kierunek lotu w sposób niemożliwy dla samolotu czy helikoptera - brak efektu inercji - bezwładności. W większości przypadków ich obecność była rejestrowana przez wojskowe i cywilne radary obsługi lotnisk.
Światła rozpoczynają swój lot z bazy Groom Lake w Nevadzie znanej jako Dreamland albo Area 51. Większość zainteresowanych badaczy domyślała się, że chodzi tu o nowy projekt pod oznaczeniem kodowym TR-3B.


TR-3B to jeden z najbardziej tajnych projektów Sił Powietrznych USA testowanych od kilku lat, a technologia jaka jest tam podobno zastosowana graniczy z czystym science fiction.
Czy aby na pewno? Skoro mówi się o tym w programach emitowanych na Discovery Channel, to znaczy, że projekt wszedł już dawno w nową fazę.

System napędowy stanowi tu pole grawitacyjne, które wytwarzane jest za pomocą reaktora z prawdopodobnie zimną fuzją nuklearną (!). Pierścień pełniący rolę kolistego akceleratora wypełnionego plazmą nazwany tu systemem rozdziału pola magnetycznego otacza obrotowy przedział załogi.

Skąd takie informacje! Otóż okazuje się, że były pracownik bazy "Area 51" widział coś takiego i w udzielonym wywiadzie w TV i na stronach w internecie, ręczy, że to wszystko prawda.
Cytat: "Jeśli kiedykolwiek widziałeś cokolwiek trójkątnego na niebie to na pewno należy to do Stanów Zjednoczonych, a UFO jest dla tego doskonałą przykrywką".

Jak można było zbudować coś co nawet w teorii wydaje się nierealne i traktowane jest z przymrużeniem oka. Pan Fouche twierdzi, że idea TR-3B jest skopiowana z technologii UFO, bo nie ulega dla niego wątpliwości, że baza w Groom Lake i wyschnięte jezioro Papoose skrywa nie tylko technologię ziemską.

Jak działa TR-3B?
Podobno w części okrągłej statku plazma złożona głównie z rtęci (ciekawe że Niemcy także pracowali nad napędem opartym o rtęć, starożytne WIMANA to także rtęć!!!) jest poddana ogromnemu ciśnieniu 250000 atmosfer, schłodzona do temperatury ok. 150 K i przyspieszona w ruchu kołowym do 50000 obrotów na minutę. W takim stanie plazmy staje się nadprzewodnikiem, który obracając się w zmiennym polu magnetycznym powoduje zniesienie wpływu ziemskiego pola grawitacyjnego o 89% (!!!). W ten sposób pojazd, jaki i wszystko w nim, staje się lżejszy o 89% i jest zdolny dzięki napędowi do nieprawdopodobnych zmian kierunku lotu nawet w atmosferze (brak a w zasadzie zmniejszona bezwładność).

Możliwości statku są ograniczone wytrzymałością ludzkiego organizmu, chociaż przy obniżeniu (spadku) masy o ok. 890% także i przyciąganie ziemskie zmniejsza się o 89%. Biorąc pod uwagę taką masę zakłada się, że załoga jest w stanie bez problemów wytrzymać przyspieszenie rzędu 40 G (redukcja o 89% daje właściwie przeciążenie ok. 4,2G). Ujście napędu do utrzymania siły ciągu zlokalizowane jest w trzech narożnikach (trzy światłą).
TR-3B jest statkiem osiągającym prędkość do ok. 9 Macha w normalnych warunkach aerodynamicznych (atmosfera), jednakże powyżej wysokości 36600 metrów nie wiadomo jaką prędkość może osiągnąć. Napęd jest zupełnie bezgłośny, natomiast wyloty dysz są umiejscowione w rogach w celu uniknięcia zmniejszenia masy o 90%, co uczyniłoby siłę ciągu niewystarczającą i nieefektywną, ponadto takiego rozmieszczenia wymaga także "stabilizacja podstawy" lotu, którą wytwarza siła ciągu. Sam napęd jest niewielki lecz nieprawdopodobnie efektywny. Jeżeli oni go naprawdę mają to technologia używana dzisiaj w wahadłowcach wydaje sie być mocno przestarzała.

Koszt jednego TR-3B zamyka się w granicach 3 mld. dol. W wyniku działania fal grawitacyjnych możliwe staje się to, co do tej pory było czystą fantastyką. Technologia ta testowana podobno już z początkiem lat 90-tych. Na ekranach radarów widać często dziwne kształty albo zupełnie nic, co może być również generowane od wewnątrz. Obserwując obiekty na niebie można zobaczyć zmieniające się kształty od kuli, poprzez dysk, aż po dziwaczne cygaro. (o zmianach obserwowalnych kształtów pisał już prof. Pająk w swoim traktacie opisującym - magnokraft)
Od kilku już lat ludzie przyjeżdżający w pobliże Groom Lake obserwują na nocnym niebie próbne loty dziwnych świateł. Mówią, że takich kolorów i fajerwerków nigdzie indziej nie można zobaczyć. Widziały to i obserwują nadal setki osób biwakujących w pobliżu bazy. Natomiast rząd do niedawna zaprzeczał nawet istnieniu samej bazy (!!!)
Dopiero prezydent Clinton oficjalnie "przydzielił" bazę do sił lotniczych Stanów Zjednoczonych. Area 51 to teraz "zwyczajna" tajna baza, gdzie testuje się wszystko, co lata po niebie.

( źródło - internet )

poniedziałek, 21 lipca 2008

Źródłem w mrowisko, czyli Zecharia Sitchin trochę inaczej... ;)




W ocenie prawdziwości danej hipotezy, bardzo ważne jest sięgnięcie do źródeł oraz do wykopalisk potwierdzających dane wydarzenie lub zjawisko. Intelektualne rozważanie musi się jednak trzymać kupy. Podobnie jest też z pewnymi faktami, jedne można naciągać na swoją stronę, aby udowodnić swoją tezę, a inną obalić, przyjmując odpowiednio interpretację.
Dzisiaj stoimy, choć tego jeszcze nie widać u progu duchowej rewolucji, a wszystko za sprawą jednego człowieka: Zecharia Sitchina. Przetłumaczył on najstarsze źródła, jakie udało się znaleźć w wykopaliskach i jego tłumaczenia są w stanie wstrząsnąć naszą wiedzą na temat początków ludzkości... Co ciekawe te starodawne teksty wyjątkowo dobrze pokrywają się z wiedzą duchową Rudolfa Steinera. Zdziwionko to normalna reakcja na te odkrycia i rewelacje! Wystarczy sięgnąć do źródeł. Aaaaaaaaaaa...
Różnic nie ma co do faktów, ale różnice są co do interpretacji. Zecharia Sitchin interpretuje fakty bardziej w kierunku kosmitów, a Rudolf Steiner bardziej w kierunku pośredników w rozwoju duchowym i tu następuje cała plejada hierarchii anielskich, od zwyczajnych aniołków, po Archai, Potęgi, Moce, Cherubinów i Serafinów. Który ma rację? Czas pokaże. Obaj autorzy trzymają się mocno kupy i źródeł.
W przypadku Kościoła i dra Roberta Kehla, mamy podobną sytuację. Robert Kehl uważa, że Jezus Chrystus zapożyczył słowa od innych, a Kościół uważa, że inni otrzymali ziarna prawdy od Jedynego ich autora, czyli Jezusa Chrystusa. Kto z nich ma rację? Czas pokaże.
Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, to co powtarza bardzo często Rudolf Steiner w swoich książkach: „Ludzkość jeszcze nie odczytała w całej pełni, czym dla niej jest Misterium Golgoty?” Bądźmy pewni, kiedyś ludzkość to przetrawi i w pełni zrozumie i niech ten tekst będzie kolejnym krokiem ku rozumnemu poznaniu tajemnic świata, człowieka, Boga i nas samych.

środa, 9 lipca 2008

Kij w mrowisko - Słowo Boże - Biblia


Ostatnio przeczytałem bardzo ciekawą pozycję - "Objawienia" z 1974r. autorstwa Ericha von Danikena. Szczerze polecam ten bardzo ciekawy przegląd teorii i zjawisk towarzyszących objawieniom w religiach świata. Intrygujący rozdział o genezie biblii - nowego testamentu. Nie miałem pojęcia, że to tak wyglądało tzn. wiedziałem o przekłamaniach w przekładach ale tego, że tekstu oryginalnego NIE MA oraz o prawie edytowanym na bieżąco "SŁOWU BOŻEMU", zatwierdzanym na soborach - NIE wiedziałem :)

Jezus głoszący filozofię i nauki esseńczyków, wraz z chrześcijańskimi dogmatami zapożyczonymi ze starszych religii tworzą bardzo wybuchową mieszankę.
Cytując słowa dr Roberta Kehla: "Biblia nie zawiera ani jednej myśli religijnej czy moralnej, która nie byłaby juz w jakiejś formie wyrazona w świętych pismach wcześniejszych religii albo jej współczesnych. Glebą, żeby nie powiedzieć: zbrojownią czy arsenałem gminy "chrześcijańskiej" jej życia kultowego były przede wszystkim (w dużej mierze przez nią przejęte z kultów egipsko-orientalnych) misteria hellenistyczne. W dzisiejszych obrzedach Pawłowego chrześcijaństwa można odnaleźć też prawie wszystkie elementy liturgii kultów Attisa, Dionizosa, Mitry i Izydy"
Oto niektóre fragmenty sformułowań dawnych religii zestawione z Biblią a zwłaszcza z z Ewangeliami:

B - Buddyzm
Hi - Hinduizm
T - Taoizm
Z - Zaratustryzm
M - religie misteryjne

- Kto mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał

- Kto mnie widzi, ten widzi mądrość (B)

- Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić

- Logos (Herakles) jest nie po to, aby szkodzić czy karać, lecz ratować - (M)

- Ja jestem światłością świata

- Jestem okiem świata (B)

- Czas się dopełnił

- Czas się dopełnił (Assurbanipal)

- Idźcie, nauczajcie ludy i ucz­cie je przestrzegać wszystkiego, co Wam nakazałem

- Co widzieliście i dowiedzie­liście się ode mnie, macie głosić ludziom (H)

- Kto uszy ma do słuchania, ten słyszy

- Kto uszy ma, słyszy słowo i wierzy (B)

- Kto szuka, ten znajdzie

- Kto szuka, natrafi na niego (Tao) (T)

- Kto kładzie rękę na pługu i patrzy za siebie, ten nie nadaje się dla Królestwa Bożego

- Albowiem kto (rzeczami tego świata nadal) zajmuje się, nie nadaje się do objęcia Królestwa (T)

- Grzech panuje nad ludźmi.

- Grzech nad nimi panuje (Hi)

- Nawet wtedy gdyby wina twoja była czerwona jak szkar­łat, musi stać się biała jak weł­na

- Gdybyś nawet był złoczyńcą, tratwa poznania z łatwością przewiezie cię przez każde mo­rze grzechów (Hi)

- Jeśli Bóg jest z nami, któż będzie przeciw nam

- Czerpiemy z Boga siłę; kto chce być przeciwko nam (Z)

-To co chcecie, aby ludzie dla was uczynili, czyńcie wy także ludziom (Złota reguła)

- Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe (sentencja występująca we wszystkich religiach)

- Kochaj swego bliźniego, jak siebie samego

- Innych należy kochać jak siebie samego (MTB)

- Błogosławieni są miłosierni

- Kto walczy miłosierdziem, ten zwycięża (T)

- Kochajcie waszych nieprzy­jaciół i czyńcie im dobro - Oj­cze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią

- Nawet jeśli poszarpią jego ciało, uczeń myśli o wyzwoleniu tych, którzy go poszarpali i nie skaleczy ich nawet w myśli (B H)

- Jeśli pożyczacie, tym, od któ­rych oczekujecie, że wam od­dadzą, jaką macie za to wdzię­czność?

- Wyświadczaj ludziom przys­ługi nie oczekując od nich za to niczego (T)

- Gdybyście byli jako dzieci...

- Porzuć myśli i myślenie, i bądź całkiem jak dziecko (Z)

- Kto się wywyższa...

- Kto się nazbyt wynosi, nie będzie wywyższony (T)

- Kto dla mnie opuści niewia­stę i dziecko

- Prawdziwa wiedza jest tylko taka: uwolnienie się od przy­wiązania do kobiety i dziecka, od dachu i zawodu (H)

- Błogosławieni czystego serca, bowiem oni zobaczą Boga

- Błogosławiony tu i błogosła­wiony po śmierci czystego serca

(Z)

- W domu mego Ojca jest wie­le mieszkań

- Anioł miłości... przygotował dla nas piękne mieszkanie (Z)

- Królestwo Boże jest w was

- Niebo jest w tobie (B)

- Kto chce pójść za mną, nie­chaj weźmie swój krzyż na sie­bie i niechaj idzie za mną. Kto trzyma rękę na pługu i patrzy do tyłu, nie jest mnie godzien

- Bodhisattva (istota doskonała, która ma się stać Buddą) postanawia: Wezmę na siebie cię-
żar wszystkich cierpień. Nie od-
wrócę się i nie ucieknę przed
nimi
(B)

- Ten pozostanie we mnie i ja w nim

- Pozostań przy mnie, w mojej duszy (M)

- Niewiasto, dlaczego płaczesz? Udaj się do Mego Ojca

- Nie rozpaczaj matko; albowiem w niebo wstępuję (H)

- Ojcze, w Twoje ręce powierzam mego ducha

- Weź mego ducha, proszę, do gwiazd (M)

środa, 25 czerwca 2008

Rudolf Steiner cz. VII

Rudolf Steiner c.d.:
"Był to obraz odbywającej się we wnętrzu człowieka walki Archanioła Michała ze
Smokiem, jaki w osiemnastym stuleciu nosiło w sobie jeszcze wielu ludzi.
Jednocześnie był to obraz - właśnie w ówczesnych czasach wielu ludziom był on bardzo
bliski - jak człowiek z pomocą tego co "wyższe" pokonuje w sobie to, co "niższe",
jak potrzebuje siły Archanioła Michała dla własnego życia. Widzicie, drodzy
przyjaciele, rozum dostrzega teorię Kanta-Laplace'a, widzi pramgławicę Kanta
Laplace'a, być może spiralną mgławicę; z niej formują się planety, pozwalając w
środku pojawić się Słońcu; na jednej z planet powstaje stopniowo królestwo natury,
powstaje człowiek. A gdy patrzy się w przyszłość, to wszystko ponownie przechodzi w
wielkie cmentarzysko natury. Rozum nie potrafi już inaczej o tym myśleć. A ponieważ
temu rozumowi dajemy coraz większą przewagę w ludzkim poznaniu, dlatego też będzie
to coraz bardziej powszechne. Jednak u tych wszystkich ludzi, o których dzisiaj
mówiłem, działa, jeśli można tak powiedzieć, oko duszy. Rozumem może się człowiek
odizolować od świata, gdyż każdy ma swoją własną głowę, a w niej własne myśli. W
duszy jest to niemożliwe, gdyż nie jest ona związana z głową, lecz z rytmicznym
organizmem człowieka. Powietrza, które mam teraz w sobie, nie miałem jeszcze przed
chwilą, było to jeszcze wspólne powietrze, a kiedy je znowu wypuszczę, ponownie
będzie wspólnym powietrzem. Tylko głowa izoluje człowieka, tylko głowa czyni go
samotnikiem na ziemi. Nawet w odniesieniu do swoich narządów - które stanowią
fizyczną organizację jego duszy - człowiek nie jest odizolowany od świata; tą sferą
należy do całego kosmosu, stanowi tylko część kosmosu. Jednak dusza przestaje
stopniowo "widzieć", a jedynie głowa widzi. Ale głowa rozwija tylko intelekt,
izoluje człowieka. Kiedy człowiek widział jeszcze duszą, nie dostrzegał w kosmosie
abstrakcyjnych myśli, które trzeba interpretować, wyjaśniać, widział tam jeszcze
wspaniałe obrazy, jak właśnie obraz walki Archanioła Michała ze Smokiem. Widział
wtedy, co żyje w jego własnej naturze i istocie, widział coś, co wykształciło się ze
świata, z kosmosu, w sposób, który Wam dzisiaj opisałem. Widział wtedy - jak żywą -
walkę Archanioła Michała we wnętrzu człowieka, która przeszła z zewnętrznej walki w
kosmosie. Widział wtedy antropozofię rozwijającą się z kosmozofii. I zawsze, kiedy
kierujemy się do jakiegoś dawnego poglądu na świat, przechodzimy od abstrakcyjnych
myśli, które są dla nas zimne i suche, od których intelektualizmu przechodzą nas
ciarki, do obrazów, których jednym z najpotężniejszych jest obraz Archanioła Michała
walczącego ze Smokiem, Archanioła, który najpierw strącił Smoka na ziemię, gdzie
następnie Smok - jeśli mogę tak powiedzieć - mógł zdobyć swoją "ludzką twierdzę". A
potem Archanioł Michał stał się pogromcą Smoka w człowieku w opisany wyżej sposób.

W obrazie, który przedstawiałem przed Waszą duszą, Archanioł Michał jest kosmicznie
poza człowiekiem, z tyłu; a w człowieku żyje jego eteryczne odbicie, które prowadzi
właściwą walkę, przez co człowiek może w tej walce stopniowo stać się wolny, gdyż to
nie Archanioł Michał prowadzi walkę, lecz ludzkie oddanie i przywołane przez nie
odbicie Archanioła Michała. W kosmicznym Archaniele pozostaje wciąż żywe jestestwo,
które realizowało pierwotną kosmiczną walkę ze Smokiem i do którego człowiek może
zwrócić swój wzrok. Oczywiście, nie tylko na ziemi były te wydarzenia. Wydarzenia,
które miały miejsce na ziemi, są w gruncie rzeczy niezrozumiałe dla człowieka, jeśli
nie może ich oglądać jako obrazów zdarzeń, które dzieją się w świecie nadzmysłowym,
jeśli nie może widzieć w świecie nadzmysłowym ich przyczyn. Nie tak dawno przed
naszymi czasami miał już miejsce w królestwie nadzmysłowym czyn Archanioła Michała.
Czyn, który chciałbym opisać w sposób, którym dzisiaj gardzi się jako
"antropomorficznym". Ale jak mam Wam to opowiedzieć, jeżeli używam ludzkich słów do
tego, co rozegrało się w świecie nadzmysłowym!

Czasy, kiedy to Archanioł Michał strącił Smoka na ziemię, trzeba opisać jako
odległą, poprzedzającą człowieka epokę. Potem jednak pojawił się na ziemi człowiek.
Pomyślcie teraz o tym, co opisywałem, że ta walka coraz bardziej przechodzi do
wnętrza. Właśnie pod koniec dziewiętnastego wieku Archanioł Michał mógł powiedzieć:
teraz ten obraz zagęścił się w człowieku do tego stopnia, że człowiek będzie mógł go
strzec wewnętrznie, teraz będzie mógł odczuć w swojej duszy pogromcę Smoka,
przynajmniej w obrazie. Trzecia część dziewiętnastego stulecia przedstawia w rozwoju
ludzkości naprawdę coś wyjątkowo ważnego. W dawnych czasach obraz Archanioła Michała
był w człowieku bardzo subtelny; zagęszczał się coraz bardziej, a w trzeciej części
dziewiętnastego stulecia stała się rzecz szczególna. W dawniejszych czasach ten
niewidzialny, ponadzmysłowy Smok był silny, działał w pożądaniach oraz instynktach,
w zachciankach i zwierzęcych pragnieniach człowieka. Dla zwykłej świadomości
pozostawał podzmysłowy, żył w zwierzęcości człowieka. Jednak żył tam, wyżywał się -
czynił człowieka coraz mniej ludzkim, człowiek stawał się pod jego wpływem coraz
bardziej "podludzki"; żył w tym wszystkim, co ludzi ściągało w dół. Archanioł Michał
wciąż ingerował w ludzką naturę, aby człowiek za bardzo nie upadł. Jednak w trzeciej
części dziewiętnastego wieku obraz Archanioła Michała stał się w człowieku na tyle
silny, że zależało to już niejako tylko od dobrej woli człowieka, żeby sięgając
uczuciem wzwyż, świadomie wznieść się ku obrazowi Archanioła Michała, ażeby z jednej
strony - jak w mrocznym przeżyciu uczucia - ukazywał mu się obraz Smoka; a wtedy po
drugiej stronie - w duchowym oglądzie, a jednak już w zwykłej świadomości - mogła
stać przed wzrokiem jego duszy właśnie świetlista postać Archanioła Michała. W ten
sposób mogła pojawiać się przed człowiekiem treść duszy: oto działa we mnie siła
Smoka, która chce mnie ściągnąć w dół; nie widzę jej, jednak czuję ją jako coś, co
chce mnie sprowadzić poniżej człowieczeństwa. Widzę jednak w duchu świetlistego
Anioła, którego kosmicznym zadaniem było zawsze pokonanie Smoka. Koncentruję swoją
duszę na tej świetlistej postaci, pozwalam wpływać jego światłu w moją duszę. A
wtedy dusza, niosąc w sobie siłę Archanioła Michała, staje się tak rozjaśniona i
ogrzana, że człowiek z wolnego wyboru jest w stanie, dzięki związaniu się z
Archaniołem Michałem, pokonać siłę Smoka w swojej niższej naturze.

Gdyby w szerokich kręgach była dobra wola, aby takie wyobrażenie podnieść do pewnej
siły religijności i odcisnąć w każdej duszy, to nie mielibyśmy dzisiaj tak
nieprzekonywujących, bezbarwnych idei, wkraczających jako reformujące myśli itp.,
jakie wszędzie możemy obecnie znaleźć, lecz coś, co ponownie może ogarnąć
wewnętrznie całego człowieka, gdyż coś takiego może się zapisać w żywej duszy
ludzkiej, w każdej żywej duszy, która w okamgnieniu, gdy tylko to rzeczywiście
ożyje, może nawiązać również żywy związek z całym kosmosem. A wtedy każda świetlista
myśl Archanioła Michała stałaby się zapowiedzią ponownego wznoszenia się człowieka
do świata ponadzmysłowego. Ogląd w sensie wiedzy zostałby przeniknięty wewnętrznie
religijnością, mógłby pogłębić się religijnie. Człowiek byłby przez to przygotowany
do świąt rocznych - których zrozumienie jeszcze mu migocze jako pozostałość dawnych
czasów, jednak w niewielkim stopniu - aby każde święto obchodzić z pełną
świadomością, również to, które w kalendarzu jest pod koniec września, na początku
jesieni - święto Archanioła Michała. Będzie to miało pewne znaczenie dopiero wtedy,
gdy będziemy w stanie wywołać w duszy taki żywy ogląd. Jeśli będziemy w stanie
odczuć to w żywy sposób, aby uczynić to instynktownym społecznym impulsem obecnych
czasów, to święto Archanioła Michała - ponieważ impulsy przychodzą tu bezpośrednio z
duchowości - będzie dostrzegane jako ukoronowanie, jako właściwy początek impulsu,
którego potrzebujemy, jeśli pragniemy wydobyć się z dzisiejszego upadku, by do całej
mowy o ideałach dodać to, co nie będzie ideałem wynikającym z ludzkiej głowy lub
piersi, lecz ideałem wypowiedzianym przez kosmos. Kiedy drzewa tracą swoje liście, a
kwiaty dojrzewają i owocują, gdy natura zsyła nam pierwszy mróz i przygotowuje się
do zimowego obumierania, wtedy możemy odczuć - podobnie jak wraz z nadchodzącą
wiosną odczuwamy święto Wielkanocy - nadchodzącą duchowość, z którą człowiek
powinien się połączyć. A wtedy jako mieszkańcy kosmosu będziemy mogli przyjmować w
życie impulsy, które - ponieważ nie są abstrakcyjnymi myślami - nie pozostaną bez
oddziaływania, lecz będą bezpośrednio ukazywać swoje działanie. Treść duszy zacznie
żyć dopiero wtedy, gdy w naszej duszy będziemy mogli rozwinąć impulsy z kosmosu."
KONIEC.

Czy Apollo 11 spotkał NOL-e na Księżycu?

Podczas przeszukiwania „sieci” odnalazłem ciekawy artykuł, który zamieszczam poniżej.

Czy Apollo 11 spotkał NOL-e* na Księżycu?
Według nieoficjalnie potwierdzonych meldunków, Neil Armstrong i Edwin "Buzz" Aldrin zobaczyli NOL-e tuż po historycznym lądowaniu na Księżycu w kapsule Apollo 11- 21 lipca 1969 roku. Pamiętam, że podczas transmisji telewizyjnej na żywo (oglądałem ją w Chicago) usłyszałem, jak jeden z astronautów mówił o "świetle" w pobliżu krateru lub w jego obrębie. Z Centrum Kontroli Lotów w Houston nadeszło pytanie o dalsze informacje. Potem nic już nie było słychać. W 1979 roku Maurice Chatelain, niegdyś specjalista od łączności w NASA, potwierdził, że Armstrong rzeczywiście meldował o spostrzeżeniu dwóch NOL-i na obrzeżu krateru. Ujawnił wówczas: "Zdarzenie to było powszechnie znane w NASA, ale aż dotąd nikt o nim nie mówił".



Ponoć radzieccy naukowcy jako pierwsi potwierdzili ten fakt. Doktor Władimir Ażaża, fizyk, profesor matematyki na Uniwersytecie Moskiewskim, powiedział. "Według naszych informacji" o spotkaniu zameldowano tuż po wylądowaniu kapsuły. Neil Armstrong przekazał do Centrum Kontroli Lotów wiadomość, że dwa wielkie tajemnicze obiekty obserwowały ich w pobliżu kapsuły tuż po wylądowaniu.

Ale ten meldunek nigdy nie został podany do publicznej wiadomości, ponieważ NASA nałożyła na niego embargo". Według innego radzieckiego uczonego" doktora Aleksandra Kazancewa, Buzz Aldrin nakręcił z wnętrza lądownika kolorowy film przedstawiający oba NOL-e. Filmował je także po wyjściu, wraz z Armstrongiem, na zewnątrz. Doktor Ażaża twierdzi, że NOL-e odleciały kilka minut po tym, jak astronauci stanęli na powierzchni Księżyca.

Maurice Chatelain potwierdził, że transmisja radiowa Apolla 11 została kilkakrotnie przerwana, żeby zataić te informacje przed światem. Rzecznik NASA John McLeaish zaprzeczył jakoby agencja cenzurowała przekaz radiowy z Apolla 11. Przyznał natomiast, że nastąpiło niewielkie opóźnienie w transmisji z powodu przetwarzania głosu przez sprzęt elektroniczny.

Warto przy okazji tego sensacyjnego oświadczenia Chatelaina przypomnieć jego ogromne doświadczenie i zdolności oraz długi staż w przemyśle związanym z lotami kosmicznymi. Po przeniesieniu się z Francji do USA pracował jako inżynier elektronik w firmie Convair specjalizującej się w telekomunikacji, telemetrii i radarach. W 1959 roku przewodził grupie badającej zjawiska elektromagnetyzmu, pracującej nad unowocześnieniem systemów radarowych i telekomunikacyjnych Ryana. Wśród jego jedenastu patentów był automatyczny radarowy system lądowania, uruchamiający rakietowe silniki hamujące na określonej wysokości. Zastosowano go w lotach Rangera i Surveyora na Księżyc. Później, już w North American Aviation, zlecono Chatelainowi zaprojektowanie i stworzenie systemu łączności i przetwarzania danych w programie Apollo.

Chatelain twierdzi, że "wszystkie loty Apolla i Gemini były śledzone, z oddali i z bliska, przez kosmiczne statki pozaziemskie - latające spodki czy też, jeśli wolicie - NOL-e. Za każdym razem astronauci informowali o tym Centrum Kontroli Lotów, które nakazywało wówczas absolutne milczenie". I dalej :

Sądzę, że to właśnie Walter Schirra na pokładzie Mercurego 6 po raz pierwszy użył kryptonimu "Święty Mikołaj" na określenie obecności latających spodków w pobliżu kapsuły. Jednakże opinia publiczna nie przywiązywała wielkiej wagi do jego oświadczenia. Nieco inaczej było, gdy Janmes Lovell na pokładzie kapsuły Apolla 8 wynurzył się spoza Księżyca i powiedział coś, co wszyscy słyszeli : "Poinformowano nas, że Święty Mikołaj naprawdę istnieje!". I chociaż miało to miejsce w Boże Narodzenie l968 roku, wielu ludzi odniosło wrażenie, że słowa te zawierają ukryty sens...

Spytałem doktora Paula Lowmana z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda, co sądzi o historii Apolla 11. Odparł: „Większość komunikatów załogi Apolla była opóźniona ze względu na odległość między Ziemią a Księżycem. Wciąż nie mogę zrozumieć ludzi, którzy twierdzą, że ukrywamy fakt obecności istot pozaziemskich na Księżycu. Potwierdzenie choćby tylko przez radio istnienia innego życia w kosmosie byłoby największym naukowym odkryciem wszech czasów. Nie ma w tym cienia przesady. Pomysł, że jakaś cywilna agencja, na przykład NASA, działająca na widoku publicznym, mogłaby ukrywać coś takiego, jest absurdalny. Nawet gdyby chciała to zrobić, trzeba by zażądać przysięgi dochowania tajemnicy nie tylko od kilkunastu astronautów którzy lądowali na Księżycu, lecz również od setek inżynierów, techników i sekretarek, bezpośrednio zaangażowanych w misję i łączność”.

Jednakże sama NASA przyznaje, że nie cały przekaz rozmów między astronautami a kontrolą naziemną jest powszechnie dostępny. John McLeaish, szef Publicznej Informacji w Centrum Lotów Załogowych (obecnie Centrum Kosmiczne im. Lyndona B. Johnsona) w Houston, tłumaczył mi w 1970 roku, że choć nie ma dzielonej częstotliwości dla rozmów astronautów z Centrum Kontroli Lotów, to jednak rozmowy w sprawach osobistych, np. "dotyczących kwestii zdrowotnych", są przełączane na specjalny kanał:

Jeśli astronauta prosi o prywatną rozmowę lub gdy przeprowadzenie takiej rozmowy uznane zostaje za konieczne przez władze na Ziemi, transmituje się ją na tej samej częstotliwości fal krótkich, co normalnie, lecz przez inne obwody foniczne na Ziemi; i w przeciwieństwie do innych rozmów powietrze- Ziemia ze statkami kosmicznymi - nie udostępnia ogółowi.

Pogłoski na temat misji Apolla 11 nie cichną. W 1988 roku emerytowany major Colman VonKeviczky, badacz z Nowego Jorku, dowiedział się od współpracownika Neila Armstronga, że po pokonaniu jednej czwartej drogi do Księżyca załoga Apolla widziała i sfotografowała trzy obiekty w bliskiej odległości od pojazdu kosmicznego. lnformator VonKeviczky'ego twierdzi jeszcze coś innego, znacznie bardziej niewiarygodnego: na pokładzie tych obiektów widziano postacie obcych istot, a w chwili, gdy kapsuła Eagle podchodziła do lądowania, trzy (a nie dwa, jak zwykle donoszono) takie obiekty znajdowały się już na powierzchni Księżyca, a obcy z nich wyszli. Armstrong podobno nie zastosował się do poleceń z Houston, żeby nie opuszczał kapsuły, za co został potem usunięty z programu lotów kosmicznych.

Znajomy, który poprzednio służył w wywiadzie brytyjskiej armii, dostarczył mi coś, co może potwierdzić historię Apolla 11. Nie mogę ujawnić nazwiska informatora ani daty i miejsca, gdzie odbyła się poniższa rozmowa, podsłuchana, a następnie potwierdzona przez tego znajomego. Wiem, że w ten sposób narażam się na zarzut fabrykowania materiału bądź też, że sam padłem ofiarą mistyfikacji. Mimo to uważam, że dialog ten należy przytoczyć.

Podczas sympozjum NASA mój znajomy zajmował pokój hotelowy sąsiadujący z pokojem Armstronga. Pewien profesor (nazwisko jest mi znane) odbył szczerą rozmowę z astronautą w tym właśnie pokoju. Oto fragment tej rozmowy:

PROFESOR: Co naprawdę zdarzyło się po wylądowaniu Apolla 11?
ARMSTRONG: To było niewiarygodne [...], rzecz jasna zawsze wiedzieliśmy, że istnieje taka możliwość [...], faktem jest, że nas ostrzegano, żeby nie iść dalej. Wówczas nie było mowy o stacji kosmicznej lub księżycowym mieście.
PROFESOR: Co pan rozumie przez: "ostrzegano, żeby nie iść dalej"? ARMSTRONG: Nie mogę mówić o szczegółach, z wyjątkiem tego, że ich statki znacznie przewyższały nasz pod względem wielkości i technologii rany, ależ one były wielkie [...] I groźne. [...] Nie, co do stacji kosmicznej, nie ma kwestii.
PROFESOR: Ale NASA wysyłała inne statki już po Apollu 11? ARMSTRONG: Naturalnie . NASA była zdecydowana i nie chciała ryzykować paniki ma Ziemi [...] ale tak naprawdę były to tylko skoki w przestrzeń i zaraz z powrotem do domu...

Później, gdy mój znajomy powiedział Armstrongowi, że podsłuchał rozmowę, ten potwierdził, że historia była prawdziwa, ale odmówił podania szczegółów, z wyjątkiem tego, że za utajnieniem kryje się CIA.

A co Armstrong miał do powiedzenia oficjalnie? W odpowiedzi na mój list stwierdza tylko: "Pańskie wiarygodne źródło nie jest wiarygodne. Nie było meldunków o żadnych obiektach znalezionych lub widzianych na Księżycu przez załogę Apollo 11 lub inne załogi, poza zwykłymi, naturalnymi zjawiskami. Wszelkie obserwacje podczas każdego lotu Apolla były przekazywane jawnie".

Uzupełnienie historii Apolla 11 stanowi wstrząsający meldunek hiszpańskiego pilota José Antonia Silvy. Podczas konferencji w Victorii, w Hiszpanii, Silva miał podobno powiedzieć : "W trakcie jednego z lądowań [nie powiedziano, którego] na Księżycu miałem okazję przebywać w stacji naziemnej [NASA] w Fresdenillas i słyszeć, jak jeden z astronautów [...] meldował o przybyciu kilku istot - lub pojazdów - które, według Amerykanów, widziano dzień wcześniej na powierzchni Księżyca".

Dyrektor stacji naziemnej wyprosił Silvę z pomieszczenia kontroli lotów i zakazał mu wspominać prasie o tym, co usłyszał.

autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska

* NOL – Niezidentyfikowany Obiekt Latający (ang. UFO)

Magnokraft

Magnokraft – czyli pojazdy z przyszłości.

Polski akcent w dziedzinie znanej pod pojęciem free energy. Autorem koncepcji jest prof. dr. Jan Pająk polski fizyk, obecnie mieszkający w Nowej Zelandii.
fishaa: dodane zdjęcie, Prof. Jan Pająk ma teraz ponad 60 lat, więc zdjęcie mało aktualne :)

Koncepcja wykorzystania pola magnetycznego i zjawisk elektromagnetycznych do napędu różnych urządzeń jest znana i od dawna realizowana w różnych urządzeniach produkowanych na ziemi. Są to szczególnie silniki elektryczne wirnikowe oraz liniowe. W silnikach tych oddziaływujące ze sobą magnetycznie elementy pobierają ciągle energię elektryczną z zewnątrz, a pola magnetyczne potrzebne do pracy wytwarzane są w obrębie silnika.
Pojawiały się też koncepcje wykorzystania ziemskiego pola magnetycznego ziemi do napędu pojazdów np. latających. Wielu naukowców krytycznie oceniało możliwość realizacji pojazdów wykorzystujących bardzo słabe pole magnetyczne ziemi. Podstawowe argumenty przeciwko możliwości technicznej realizacji takiej idei są następujące: Pole magnetyczne wytwarzane przez taki pojazd latający musi mieć wielkie natężenie (duży strumień magnetyczny) aby mogło oddziaływać z polem ziemskim. Rozmiary takiego pojazdu musiałyby być bardzo duże, aby objął on odpowiednio duży gradient ziemskiego pola magnetycznego, nie mamy urządzeń do technicznej realizacji silnych pól i akumulatorów energii elektrycznej zdolnych zasilać pojazd, a nawet gdyby takie wymyślono ,to powstałby problem oddziaływania pola pojazdu na materiały ferromagnetyczne, które byłyby do niego przyciągane.
Mimo to koncepcję napędu magnetycznego rozpracował teoretycznie prof. Pająk oraz wykazał jak uporać się ze sformułowanymi wyżej przeszkodami i problemami. Wystarczy do tego celu założyć istnienie lub przyszłą możliwość realizacji lekkich i małych urządzeń stanowiących supersilne magnesy o regulowanym polu magnetycznym czyli pędników magnetycznych, aby stworzyć z nich stabilny układ napędu magnetycznego. Jak się okazuje, układ daje się rozwiązać, obliczyć matematycznie, a zrobił to prof. Pająk już ok. 20 lat temu, a wyniki opublikował w swych monografiach. Jak pisze ich autor, wynalezienie magnokraftu przyczyniło się do wynalezienia komory oscylacyjnej, która jest właśnie źródłem silnego pola magnetycznego i zarazem akumulatorem energii o wielkiej pojemności, a złożenie dwóch komór (jedna wewnątrz drugiej) tworzy tzw. kapsułę dwukomorową stanowiącą pojedynczy pędnik magnetyczny. Aby wykonać napęd magnetyczny trzeba utworzyć z pędników odpowiednią konfigurację geometryczną i odpowiednio nimi sterować (będzie musiał to robić komputer). Pędniki należy umieścić w obudowie pojazdu, która w dużej części musi być wykonana z materiału magnetorefleksyjnego, czyli nie przepuszczającego pola magnetycznego.

fishaa: dodane zdjęcie, Przekrój pionowy magnokraftu

Magnokraft posiada dwa rodzaje pędników - główny oraz boczne. Pojedynczy pędnik główny jest zawieszony w centrum wehikułu i jest on tak zorientowany, że odpychany jest od pola magnetycznego otoczenia (pola ziemi ale także może to być pole gwiazdy np. słońca, pole galaktyki). Wytwarza on więc siłę nośną, która dźwiga i utrzymuje magnokraft w przestrzeni oraz porusza nim. Wokół pędnika głównego znajdują się na obwodzie koła o pewnym promienia pędniki boczne w równych odległościach od siebie i w liczbie n. Pędniki boczne są zorientowane magnetycznie przeciwnie do pędnika głównego, a więc przyciągają one się z polem otoczenia. Te siły przyciągające stabilizują pojazd w przestrzeni. Magnokraft ma więc kształt okrągły, wybrzuszony w środku, a więc zbliżony do dysku lub odwróconej miski. Jego efektywna wielkość (w odniesieniu do pola magnetycznego ziemi po którym się ślizga) jest wielokrotnie większa od wymiarów fizycznych, które są rzędu od kilku do kilkudziesięciu metrów zależnie od typu. Liczba n pędników magnokraftu charakteryzuje typ tego statku, zależy ona od współczynnika krotności k gdzie:
n=4*(k-1) oraz k=D/H gdzie D-średnica , H- wysokość pojazdu. Współczynnik k może przyjmować tylko jedną z ośmiu wartości od k=3 do k=10. Wynika to z analizy różnorodnych zależności siłowych i konstrukcyjnych. Mamy więc magnokrafty typu k3 , k4 (mniejsze) do k9 i k10 (największe). Średnica magnokraftu o współczynniku k jest określona zależnością: D=0.5486*2**k [m] gdzie 2**k oznacza dwa do potęgi k

Manewrowanie tym pojazdem polega na sterowaniu wydatkiem magnetycznym oraz orientacją pędnika głównego i p. bocznych, a także parametrami czasowymi pól magnetycznych pędników, które mogą być pulsujące ze składową stałą (częstotliwość pulsowań, faza).

1.Ustawienie wzajemnej odpowiedniej proporcji między polami pędników bocznych i głównego powoduje wzlot, opadanie lub nieruchome zwisanie.
2.Odchylenie pod kątem osi magnetycznej pędników od ich położenia równoległego względem lokalnego przebiegu linii sił pola magnetycznego wywołuje powstanie południkowej siły napędowej powodującej przemieszczanie się w kierunkach z północy na południe i na odwrót (na ziemi).
3. Wytworzenie wiru magnetycznego jaki rotuje wokół magnokraftu, sterowanie jego siłą i kierunkiem wytwarza równoleżnikową siłę napędową działającą ze wschodu na zachód lub na odwrót. Wir magnetyczny zapewnia magnokraftowi jeszcze własność otaczania się zjonizowaną świecącą warstwą np. powietrza (plazmy) osłaniajacą powłokę, i mogącą topić ośrodki stałe i wnikać do nich drążąc w nich tunele (np. pod ziemią lub w skałach) oraz eleminuje huk przy przekraczaniu bariery dźwięku. Lądujący magnokraft wypala na ziemi charakterystyczne ślady o kształcie kół, pierścieni (kręgi zbożowe).

Magnokraft może osiągnąć w atmosferze prędkość 70.000 km/h a w próżni kosmicznej prędkość bliską prędkości światła. Może osiągać duże przyspieszenia, skręcać gwałtownie. Wytrzymałość nadaje mu nie tylko szkielet mechaniczny, ale także szkielet magnetyczny z pola magnetycznego. Może się poruszać pod wodą na każdej głębokości. (istnieją obserwacje sonarem obiektów poruszających się z prędkością 120 węzłów!!! Marynarka Wojenna USA i Francja) Może znosić olbrzymie ciśnienia zewnętrzne i temperatury (w stanie wiru magnetycznego), gdyż osłonięty jest powłoka plazmową nie stykającą się z jego powierzchnią i izolującą od czynników zewnętrznych).
Napęd magnokraftu może działać w trzech trybach:

1.Stan stałego pola magnetycznego - tryb soczewki magnetycznej czyniącą go niewidzialnym (tylko w stanie spoczynku) wskutek zakrzywienia światła przez supersilne pole.
2.Stan pola pulsującego. Magnokraft jest wówczas wyraźnie widoczny i może latać jedynie wzdłuż południków. Jego pole indukuje wówczas prądy wirowe w pobliskich metalach powodując ich wibrowanie, a także może przyciągać lub odpychać ferromagnetyki, ale normalnie możliwe jest ustawienie stosunku amplitudy pulsacji pola do jego składowej stałej tak, że oddziaływania na przedmioty ferromagnetyczne nie będzie.
3.Stan wirującego pola-tryb wiru magnetycznego. Stan wysoce niebezpieczny dla otoczenia, niszczy pobliskie organizmy żywe oraz indukcyjnie niszczy eksplozyjnie pobliskie urządzenia z metali. W tym stanie wokół magnokraftu formuje się tzw. bąbel próżniowy i plazmowy pozwalający na loty w atmosferze bez tarcia. Jak z powyższego opisu widać, magnokraft może latać na ziemi, w przestrzeni kosmicznej, może mieć wiele różnych zastosowań w tym militarne.

W komorach oscylacyjnych jego pędników zgromadzona jest olbrzymia energia starczająca na długie loty lub wykonywanie pracy. Szacunkowo magnokraft typu k3 więzi w swym polu odpowiednik energetyczny dla 1 megatony TNT, natomiast typu k6 już 10 megaton TNT. Eksplozja magnokraftu wywołuje więc efekt podobny jak silne bomby wodorowe, z tym że nie ma skażenia promieniotwórczego. Właściwości magnokraftu są bardzo podobne do tych obserwowanych u UFO i wielce prawdopodobna jest hipoteza, że UFO to już zbudowane przez obce cywilizacje magnokrafty. Tak przynajmniej twierdzi prof. Pająk. Czy jednak wszystkie UFO to magnokrafty? Moim zdaniem można mieć co do tego wątpliwości. Napęd magnetyczny nie uwalnia bowiem załogi pojazdu od sił bezwładności (inercji) podczas gwałtownego przyspieszania lub skrętów. Napęd magnetyczny nie tłumaczy obserwowanych u UFO ogromnych przyspieszeń i skrętów pod kątem prostym, które byłyby dla załogi zabójcze. Wreszcie napęd ten, nie eleminujący inercji, nie daje możliwości szybkich podróży międzygwiezdnych. Aby wyeliminować inercję, napęd pojazdu latającego winien działać moim zdaniem na zasadzie pola napędowego oddziaływującego na każdą cząsteczkę i atom tegoż pojazdu i jego załogi jednocześnie, odpowiednio proporcjonalnie do masy każdej cząstki czy atomu i w tym samym kierunku w danej chwili. Napęd ten musi wytwarzać zatem lokalne pole antygrawitacyjne (soczewka grawitacyjna), powodować silne zniekształcenie (zakrzywienie) przestrzeni.

Istnieją też inne od magnetycznego koncepcje napędów, np. napęd wykorzystujący przeciwbieżne wirowanie dwóch mas, lub efekt "antygrawitacyjny" jaki wytwarzają silne ładunki elektryczne. To już jest jednak temat na osobny artykuł.

Wracając do teorii Prof. Pająka, opisany wyżej magnokraft (zwany magnokraftem pierwszej generacji) może działać jedynie w konwencji magnetycznej. Prof. Pająk twierdzi, że prawdziwe UFO działają też w konwencji napędu teleportacyjnego oraz konwencji wehikułu czasu.Przewiduje, że magnokraft będzie doskonalony i będzie mógł pracować i w tych dwóch bardziej zaawansowanych konwencjach (druga i trzecia generacja). Takie zaawansowane magnokrafty muszą mieć komory oscylacyjne w formie regularnych brył ośmiokątnych lub szesnastokątnych, których technologia będzie znacznie trudniejsza niż sześciennych (jeszcze nie skonstruowaliśmy nawet tych ostatnich).Pole magnetyczne tych pojazdów będzie miało znacznie ściślej określane parametry. W magnokraftach tych będzie wykorzystywany efekt telekinetyczny czy też jeszcze bliżej nie poznane właściwości pola magnetycznego pozwalające na manipulowanie czasem.Szczególnie obiecująco wygląda omawiany przez prof. Pająka efekt telekinetyczny i związany z nim napęd telekinetyczny (teleportacyjny). Ten właśnie napęd pozbawiałby masę inercji i nadawałby jej inne szczególne właściwości pozwalając pojazdom z takim napędem na podróże międzygwiezdne w czasie zerowym lub bardzo krótkim. Oprócz powyżej opisanego magnokraftu dyskoidalnego można z pędników magnetycznych tworzyć inne konfiguracje napędowe np. cztery pędniki w konfiguracji krzyżowej umieszczone w czterech rogach prostokątnej obudowy uczynią z niej latający pojazd. Stosując miniaturowe pędniki magnetyczne można stworzyć indywidualny magnetyczny napęd osobisty umieszczając pędniki w podeszwach butów oraz w specjalnym pasie. Napęd taki pozwalałby unosić się nad ziemią, szybować itp.

Tajemniczości całej sprawie nadają fakty:

- notoryczne usuwanie treści publikowanych przez profesora Pająka w internecie
- kłopoty zawodowe, został usunięty z uczelni mimo popularności jego wykładów z fizyki wśród studentów
- media próbują robić z profesora Pająka nieszkodliwego wariata, w rzeczywistości jest opanowanym i spokojnym naukowcem

Rozwiązania możliwe:

Prof. Pająk sformułował prawidłowo teorię pozwalającą budować magnokrafty...
- stąd niezadowolenie wojska i służb specjalnych chcących mieć monopol na technologię przewagi pola walki.
- Zagrożenie dla monopolu na dostawy energii dla ludzkości, lobby paliwowo – energetyczne.

Prof. Pająk rzeczywiście jest na tropie cywilizacji pozaziemskiej, która wykorzystuje zaawansowane napędy magnetyczne w swych pojazdach...

- stad niezadowolenie władz chcących mieć monopol na kontakty z Obcymi lub władz kolaborujących z obcą cywilizacją pozaziemską (miejmy nadzieję, że tak nie jest!)


Tematy powiązane (ale o tym później napiszę): TR-3B – USA prace nad pojazdem wykorzystującym częściowe znoszenie masy własnej przez generator antygrawitacji.

Tekst oparty częściowo o znaleziony w sieci artykuł autorstwa P. L. Borowieckiego.

fishaa: dodaję link do strony Prof. Pająka - wyczerpujący opis :) oraz bezpośredni link do strony o nim - warte poczytania koleje życia - Nowa Zelandia ..ehhh :)