Wywiad radiowy z Davidem Wilcock i Georgem Noory. 8 części... Różne tematy poruszane w wielu książkach, które ostatnio czytałem, artykułach i w Internecie... Wszystko wokół "Transformacji" roku 2012, UFO, znaków w zbożu, kalendarza Majów, energii za darmo, niewytłumaczalnych zaginięć, zabójstw, wcieleń wyższych istot w ludzką naturę, zmian, które zachodzą codziennie wokół nas i są przez nas niezauważane, zlekceważone. Tematy wyśmiewane przez cyników, racjonalistów, ludzi wywyższających się swoją pewnością siebie ponad mistykę, religię, przepowiednie... Ktoś zadał sobie wiele trudu, aby to wszystko przetłumaczyć i w języku polskim zamieścić w Internecie... :) dla Nas!
Część I
Część II
Część III
Część IV
Część V
Część VI
Część VII
Część VIII
Życzę miłego czytania i słuchania! Bo zdjęć nie będzie oprócz 1. Polecam lekturę artykułów na stronie nautilus.org.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 października 2008
środa, 10 września 2008
LHC - Początek końca Świata...!?
Dziś 10 września 2008 r. koło Genewy pod granicą francusko - szwajcarską rusza największe urządzenie świata - Wielki Zderzacz Hadronów (LHC Large Hadron Colider). To największy do tej pory wybudowany akcelerator. Urządzenie ma umożliwiać eksperymentalne stworzenie warunków podobne do tych jakie zaistniały podczas Wielkiego Wybuchu (Big Bang). Warunki mają powstać zderzeniu cząsteczek rozpędzonych w przeciwbieżnych akceleratorach to prędkości bliskich prędkości światła. Eksperyment ma pozwolić na udowodnienie zakrzywiania się czasoprzestrzeni, istnienie kilku wymiarów, cofania się w czasie! Największą jednak nadzieję naukowcy wiążą w odkryciem i obserwacjami teoretycznie przewidzianego Bozonu Higgs'a.Eksperyment jednak wywołuje także wiele kontrowersji. Wielu naukowców przewiduje bardzo "czarne" scenariusze rozwoju eksperymentu... Sami naukowcy pracujący w CERN nad projektem LHC maja pewne wątpliwości...
Latem tego roku w CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych) pod Genewą zostanie uruchomiony LHC (Wielki Zderzacz Hadronów) budowana w tunelu pod granicą Francji i Szwajcarii. Będzie to najpotężniejszy akcelerator kiedykolwiek zbudowany przez człowieka. Zdaniem fizyków możliwe będzie wyprodukowanie w nim czarnych dziur i tzw. dziwnej materii (zaprojektowano go z zamiarem poszukiwania odpowiedzi na pytania związane m.in. z tymi postaciami materii).
Pierwsze wiązki (o energii porównywalnej z energią pociągu ekspresowego każda, skoncentrowanej na powierzchni jądra atomowego) zostaną przyśpieszone w kanale akceleratora w połowie czerwca 2008 roku, a pierwsze zderzenia na kursie kolizyjnym takich przeciwbieżnych wiązek planowane są na sierpień 2008 r. Fizycy sami przyznają, że to, co powstanie w wyniku tych kolizji w LHC nosi na dzień dzisiejszy czysto teoretyczny charakter. Według jednego ze scenariuszy, mogą zostać wyprodukowane m.in. miniaturowe czarne dziury, co do których ma się nadzieję, że ulegną one rozpadowi na tzw. promieniowanie Hawkinga (wg hipotezy Hawkinga, im mniejsza jest czarna dziura, tym szybciej "wyparuje" ona w postaci takiego promieniowania). Ale to ostatnie to czysto hipotetyczna ewentualność, oparta na pewnych ad hoc założeniach wciąż jeszcze nie istniejącej kwantowej teorii grawitacji, której fizycy nadal poszukują w naszych czasach, bez widocznego powodzenia. Zatem, jeśli te czarne dziury nie zechcą się rozpaść (co jest zupełnie możliwe, zgodnie z dotychczasową wiedzą co do zachowania się znanych i obserwowanych we Wszechświecie czarnych dziur, a więc i czarnych dziur w ogóle, które nie tylko, że są trwałe, ale stale rosną, pochłaniając i miażdżąc całą dostępną na ich drodze masę i docierającą do nich energię), co jest przynajmniej równie dobrą hipotezą, jak stwierdzenie przeciwne, KONSEKWENCJE MOGĄ BYC KATASTROFALNE!!!
Niektórzy naukowcy wskazują na to, że promieniowanie kosmiczne powinno powodować podobny efekt, ale pomijają oni przy tym niezwykłej wagi fakt, że w takich przypadkach Ziemia tworzy tarczę, z której hipotetyczne mini czarne dziury wybijane są na zewnątrz w przestrzeń kosmiczną z prędkościami bliskimi prędkości światła (mogą przy tym przelatywać przez całą planetę, jak cząstki obojętne neutrina, i nie pochłonąć ani grama jej masy). W superakceleratorze LHC sztuczne promienie (cząstki rozpędzone do energii pociągu) będą zderzane ze sobą czołowo i wiele produktów tych zderzeń (włączając w to mini czarne dziury i cząsteczki tzw. dziwnej materii) pozostanie na naszej planecie z uwagi na ich prędkości (niemal spoczynkowe), które uniemożliwią im ucieczkę z Ziemi (pokonanie jej siły ciążenia). Wielu uczonych (nawet pracowników CERN) wyraża podobne obawy dotyczące tego projektu.
Ran Livneh z CERN powiedział:"Fizyka tych tworów jest nieznana i mogą one wywołać niebezpieczne zjawiska(...). Każdy fizyk powie Państwu, że nie istnieje żaden sposób, aby udowodnić, że wygenerowane czarne dziury będą się rozpadać. Konsekwencje błędnego stanowiska w tej kwestii są niewyobrażalne. Kwestia ta zasługuje na poważną bezstronną dyskusję."
Martin Rees - Profesor Kosmologii i Astrofizyki University of Cambridge powiedział:
"Nie jest nieprawdopodobną rzeczą, że fizyka może być także niebezpieczna. Pewne eksperymenty są tak zaprojektowane, że generują warunki bardziej ekstremalne, niż gdziekolwiek występujące w naturze. Zatem nikt nie wie dokładnie, co się zdarzy [w ich wyniku].
"Nie jest nieprawdopodobną rzeczą, że fizyka może być także niebezpieczna. Pewne eksperymenty są tak zaprojektowane, że generują warunki bardziej ekstremalne, niż gdziekolwiek występujące w naturze. Zatem nikt nie wie dokładnie, co się zdarzy [w ich wyniku].
Niektórzy uczeni dostrzegają także niesamowite możliwości jakie rodzi eksperyment
Irina Arafiewa i Igor Wołowicz z moskiewskiego Instytutu Matematycznego im. W. A. Stiekłowa twierdzą:
"Można się spodziewać, że w wyniku zderzeń protonów w LHC będą powstawać maszyny czasu, czyli tunele czasoprzestrzenne...". Ich praca czeka dopiero na publikację, ale jest dostępna w internecie i fizycy z uznaniem komentują zawarte tam obliczenia. Wynika z nich, że tunele czasoprzestrzenne mogą się pojawiać nawet co kilka sekund. Niestety, na początku nie będziemy umieli z nich korzystać.
Irina Arafiewa i Igor Wołowicz z moskiewskiego Instytutu Matematycznego im. W. A. Stiekłowa twierdzą:
"Można się spodziewać, że w wyniku zderzeń protonów w LHC będą powstawać maszyny czasu, czyli tunele czasoprzestrzenne...". Ich praca czeka dopiero na publikację, ale jest dostępna w internecie i fizycy z uznaniem komentują zawarte tam obliczenia. Wynika z nich, że tunele czasoprzestrzenne mogą się pojawiać nawet co kilka sekund. Niestety, na początku nie będziemy umieli z nich korzystać.
W istocie nie byłoby sensu w przeprowadzaniu jakichkolwiek eksperymentów, gdyby ich wynik mógł być z góry w pełni przewidywalny. Niektórzy teoretycy przypuszczają, że nie jest wykluczone, że pewnego typu eksperymenty mogą spuścić ze smyczy procesy zdolne zniszczyć nie po prostu nas, ale samą Ziemię."
W związku z wszystkimi kontrowersyjnymi kwestiami, jakie zostały powyżej poruszone, poważnie obawiamy się o własne i naszych dzieci bezpieczeństwo oraz o bezpieczeństwo całej naszej planety i jej przyszłość. Dlatego domagamy się zamknięcia projektu, zanim nastąpi najgorsza do wyobrażenia z katastrof. Nalegamy również usilnie na wypracowanie światowego memorandum na podobne badania w okresie obecnego stulecia, lub przynajmniej do chwili, dopóki podobne eksperymenty nie będą mogły zostać przeprowadzone wystarczająco daleko od Ziemi (najlepszą możliwą lokalizacją wydaje się na dziś w tej zapewne nie tak znowu odległej dla naszej cywilizacji naukowo-technicznej przyszłości akcelerator, sam wylatujący z Układu Słonecznego z przyśpieszeniem dostatecznym do jego opuszczenia na zawsze, a uruchomiony dopiero na jego peryferiach, przynajmniej 50000 jednostek astronomicznych od Ziemi, a najlepiej gdzieś za kometarnym obłokiem Oorta).
W ubiegłym roku pod naciskiem opinii publicznej CERN miała na początku tego roku przedstawić kolejny raport poważniej traktujący różnice pomiędzy promieniowaniem kosmicznym wysokiej energii i zderzeniami w układzie środka masy związanym z Ziemią w LHC. Tyle że jakoś go do dnia dzisiejszego światło dziennie nie ujrzało! Ciekawe dlaczego?
Na CERN - zwrócone są dziś oczy całego Świata... Jako ciekawostkę zamieszczam poniżej obrazek z popularnej przeglądarki GOOGLE - dzisiejsze logo także nawiązuje do tego wydarzenia...
W ubiegłym roku pod naciskiem opinii publicznej CERN miała na początku tego roku przedstawić kolejny raport poważniej traktujący różnice pomiędzy promieniowaniem kosmicznym wysokiej energii i zderzeniami w układzie środka masy związanym z Ziemią w LHC. Tyle że jakoś go do dnia dzisiejszego światło dziennie nie ujrzało! Ciekawe dlaczego?
Na CERN - zwrócone są dziś oczy całego Świata... Jako ciekawostkę zamieszczam poniżej obrazek z popularnej przeglądarki GOOGLE - dzisiejsze logo także nawiązuje do tego wydarzenia...

Dziś 10 września LHC zostanie uruchomiony, jednak pierwsze zderzenia zostaną wywołane dopiero w październiku... Miejmy nadzieję, że dzień ten nie jest początkiem końca Świata...
Na koniec frapujący cytat mojego Kolegi który dziś zmienia pracę... biorąc życie za rogi...
"[...] Gdzie doszliśmy? I jak daleko dojdziemy!"
Miejmy nadzieję, że zabawa w Pana Boga nie skończy się źle... i będziemy mieli jeszcze gdzie iść...
EDITED: co naprawdę wydarzyło się w LHC !!!!
Na koniec frapujący cytat mojego Kolegi który dziś zmienia pracę... biorąc życie za rogi...
"[...] Gdzie doszliśmy? I jak daleko dojdziemy!"
Miejmy nadzieję, że zabawa w Pana Boga nie skończy się źle... i będziemy mieli jeszcze gdzie iść...
EDITED: co naprawdę wydarzyło się w LHC !!!!
środa, 25 czerwca 2008
Czy Apollo 11 spotkał NOL-e na Księżycu?
Podczas przeszukiwania „sieci” odnalazłem ciekawy artykuł, który zamieszczam poniżej.
Czy Apollo 11 spotkał NOL-e* na Księżycu?
Według nieoficjalnie potwierdzonych meldunków, Neil Armstrong i Edwin "Buzz" Aldrin zobaczyli NOL-e tuż po historycznym lądowaniu na Księżycu w kapsule Apollo 11- 21 lipca 1969 roku. Pamiętam, że podczas transmisji telewizyjnej na żywo (oglądałem ją w Chicago) usłyszałem, jak jeden z astronautów mówił o "świetle" w pobliżu krateru lub w jego obrębie. Z Centrum Kontroli Lotów w Houston nadeszło pytanie o dalsze informacje. Potem nic już nie było słychać. W 1979 roku Maurice Chatelain, niegdyś specjalista od łączności w NASA, potwierdził, że Armstrong rzeczywiście meldował o spostrzeżeniu dwóch NOL-i na obrzeżu krateru. Ujawnił wówczas: "Zdarzenie to było powszechnie znane w NASA, ale aż dotąd nikt o nim nie mówił".

Ponoć radzieccy naukowcy jako pierwsi potwierdzili ten fakt. Doktor Władimir Ażaża, fizyk, profesor matematyki na Uniwersytecie Moskiewskim, powiedział. "Według naszych informacji" o spotkaniu zameldowano tuż po wylądowaniu kapsuły. Neil Armstrong przekazał do Centrum Kontroli Lotów wiadomość, że dwa wielkie tajemnicze obiekty obserwowały ich w pobliżu kapsuły tuż po wylądowaniu.
Ale ten meldunek nigdy nie został podany do publicznej wiadomości, ponieważ NASA nałożyła na niego embargo". Według innego radzieckiego uczonego" doktora Aleksandra Kazancewa, Buzz Aldrin nakręcił z wnętrza lądownika kolorowy film przedstawiający oba NOL-e. Filmował je także po wyjściu, wraz z Armstrongiem, na zewnątrz. Doktor Ażaża twierdzi, że NOL-e odleciały kilka minut po tym, jak astronauci stanęli na powierzchni Księżyca.
Maurice Chatelain potwierdził, że transmisja radiowa Apolla 11 została kilkakrotnie przerwana, żeby zataić te informacje przed światem. Rzecznik NASA John McLeaish zaprzeczył jakoby agencja cenzurowała przekaz radiowy z Apolla 11. Przyznał natomiast, że nastąpiło niewielkie opóźnienie w transmisji z powodu przetwarzania głosu przez sprzęt elektroniczny.
Warto przy okazji tego sensacyjnego oświadczenia Chatelaina przypomnieć jego ogromne doświadczenie i zdolności oraz długi staż w przemyśle związanym z lotami kosmicznymi. Po przeniesieniu się z Francji do USA pracował jako inżynier elektronik w firmie Convair specjalizującej się w telekomunikacji, telemetrii i radarach. W 1959 roku przewodził grupie badającej zjawiska elektromagnetyzmu, pracującej nad unowocześnieniem systemów radarowych i telekomunikacyjnych Ryana. Wśród jego jedenastu patentów był automatyczny radarowy system lądowania, uruchamiający rakietowe silniki hamujące na określonej wysokości. Zastosowano go w lotach Rangera i Surveyora na Księżyc. Później, już w North American Aviation, zlecono Chatelainowi zaprojektowanie i stworzenie systemu łączności i przetwarzania danych w programie Apollo.
Chatelain twierdzi, że "wszystkie loty Apolla i Gemini były śledzone, z oddali i z bliska, przez kosmiczne statki pozaziemskie - latające spodki czy też, jeśli wolicie - NOL-e. Za każdym razem astronauci informowali o tym Centrum Kontroli Lotów, które nakazywało wówczas absolutne milczenie". I dalej :
Sądzę, że to właśnie Walter Schirra na pokładzie Mercurego 6 po raz pierwszy użył kryptonimu "Święty Mikołaj" na określenie obecności latających spodków w pobliżu kapsuły. Jednakże opinia publiczna nie przywiązywała wielkiej wagi do jego oświadczenia. Nieco inaczej było, gdy Janmes Lovell na pokładzie kapsuły Apolla 8 wynurzył się spoza Księżyca i powiedział coś, co wszyscy słyszeli : "Poinformowano nas, że Święty Mikołaj naprawdę istnieje!". I chociaż miało to miejsce w Boże Narodzenie l968 roku, wielu ludzi odniosło wrażenie, że słowa te zawierają ukryty sens...
Spytałem doktora Paula Lowmana z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda, co sądzi o historii Apolla 11. Odparł: „Większość komunikatów załogi Apolla była opóźniona ze względu na odległość między Ziemią a Księżycem. Wciąż nie mogę zrozumieć ludzi, którzy twierdzą, że ukrywamy fakt obecności istot pozaziemskich na Księżycu. Potwierdzenie choćby tylko przez radio istnienia innego życia w kosmosie byłoby największym naukowym odkryciem wszech czasów. Nie ma w tym cienia przesady. Pomysł, że jakaś cywilna agencja, na przykład NASA, działająca na widoku publicznym, mogłaby ukrywać coś takiego, jest absurdalny. Nawet gdyby chciała to zrobić, trzeba by zażądać przysięgi dochowania tajemnicy nie tylko od kilkunastu astronautów którzy lądowali na Księżycu, lecz również od setek inżynierów, techników i sekretarek, bezpośrednio zaangażowanych w misję i łączność”.
Jednakże sama NASA przyznaje, że nie cały przekaz rozmów między astronautami a kontrolą naziemną jest powszechnie dostępny. John McLeaish, szef Publicznej Informacji w Centrum Lotów Załogowych (obecnie Centrum Kosmiczne im. Lyndona B. Johnsona) w Houston, tłumaczył mi w 1970 roku, że choć nie ma dzielonej częstotliwości dla rozmów astronautów z Centrum Kontroli Lotów, to jednak rozmowy w sprawach osobistych, np. "dotyczących kwestii zdrowotnych", są przełączane na specjalny kanał:
Jeśli astronauta prosi o prywatną rozmowę lub gdy przeprowadzenie takiej rozmowy uznane zostaje za konieczne przez władze na Ziemi, transmituje się ją na tej samej częstotliwości fal krótkich, co normalnie, lecz przez inne obwody foniczne na Ziemi; i w przeciwieństwie do innych rozmów powietrze- Ziemia ze statkami kosmicznymi - nie udostępnia ogółowi.
Pogłoski na temat misji Apolla 11 nie cichną. W 1988 roku emerytowany major Colman VonKeviczky, badacz z Nowego Jorku, dowiedział się od współpracownika Neila Armstronga, że po pokonaniu jednej czwartej drogi do Księżyca załoga Apolla widziała i sfotografowała trzy obiekty w bliskiej odległości od pojazdu kosmicznego. lnformator VonKeviczky'ego twierdzi jeszcze coś innego, znacznie bardziej niewiarygodnego: na pokładzie tych obiektów widziano postacie obcych istot, a w chwili, gdy kapsuła Eagle podchodziła do lądowania, trzy (a nie dwa, jak zwykle donoszono) takie obiekty znajdowały się już na powierzchni Księżyca, a obcy z nich wyszli. Armstrong podobno nie zastosował się do poleceń z Houston, żeby nie opuszczał kapsuły, za co został potem usunięty z programu lotów kosmicznych.
Znajomy, który poprzednio służył w wywiadzie brytyjskiej armii, dostarczył mi coś, co może potwierdzić historię Apolla 11. Nie mogę ujawnić nazwiska informatora ani daty i miejsca, gdzie odbyła się poniższa rozmowa, podsłuchana, a następnie potwierdzona przez tego znajomego. Wiem, że w ten sposób narażam się na zarzut fabrykowania materiału bądź też, że sam padłem ofiarą mistyfikacji. Mimo to uważam, że dialog ten należy przytoczyć.
Podczas sympozjum NASA mój znajomy zajmował pokój hotelowy sąsiadujący z pokojem Armstronga. Pewien profesor (nazwisko jest mi znane) odbył szczerą rozmowę z astronautą w tym właśnie pokoju. Oto fragment tej rozmowy:
PROFESOR: Co naprawdę zdarzyło się po wylądowaniu Apolla 11?
ARMSTRONG: To było niewiarygodne [...], rzecz jasna zawsze wiedzieliśmy, że istnieje taka możliwość [...], faktem jest, że nas ostrzegano, żeby nie iść dalej. Wówczas nie było mowy o stacji kosmicznej lub księżycowym mieście.
PROFESOR: Co pan rozumie przez: "ostrzegano, żeby nie iść dalej"? ARMSTRONG: Nie mogę mówić o szczegółach, z wyjątkiem tego, że ich statki znacznie przewyższały nasz pod względem wielkości i technologii rany, ależ one były wielkie [...] I groźne. [...] Nie, co do stacji kosmicznej, nie ma kwestii.
PROFESOR: Ale NASA wysyłała inne statki już po Apollu 11? ARMSTRONG: Naturalnie . NASA była zdecydowana i nie chciała ryzykować paniki ma Ziemi [...] ale tak naprawdę były to tylko skoki w przestrzeń i zaraz z powrotem do domu...
Później, gdy mój znajomy powiedział Armstrongowi, że podsłuchał rozmowę, ten potwierdził, że historia była prawdziwa, ale odmówił podania szczegółów, z wyjątkiem tego, że za utajnieniem kryje się CIA.
A co Armstrong miał do powiedzenia oficjalnie? W odpowiedzi na mój list stwierdza tylko: "Pańskie wiarygodne źródło nie jest wiarygodne. Nie było meldunków o żadnych obiektach znalezionych lub widzianych na Księżycu przez załogę Apollo 11 lub inne załogi, poza zwykłymi, naturalnymi zjawiskami. Wszelkie obserwacje podczas każdego lotu Apolla były przekazywane jawnie".
Uzupełnienie historii Apolla 11 stanowi wstrząsający meldunek hiszpańskiego pilota José Antonia Silvy. Podczas konferencji w Victorii, w Hiszpanii, Silva miał podobno powiedzieć : "W trakcie jednego z lądowań [nie powiedziano, którego] na Księżycu miałem okazję przebywać w stacji naziemnej [NASA] w Fresdenillas i słyszeć, jak jeden z astronautów [...] meldował o przybyciu kilku istot - lub pojazdów - które, według Amerykanów, widziano dzień wcześniej na powierzchni Księżyca".
Dyrektor stacji naziemnej wyprosił Silvę z pomieszczenia kontroli lotów i zakazał mu wspominać prasie o tym, co usłyszał.
autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska
* NOL – Niezidentyfikowany Obiekt Latający (ang. UFO)
Czy Apollo 11 spotkał NOL-e* na Księżycu?
Według nieoficjalnie potwierdzonych meldunków, Neil Armstrong i Edwin "Buzz" Aldrin zobaczyli NOL-e tuż po historycznym lądowaniu na Księżycu w kapsule Apollo 11- 21 lipca 1969 roku. Pamiętam, że podczas transmisji telewizyjnej na żywo (oglądałem ją w Chicago) usłyszałem, jak jeden z astronautów mówił o "świetle" w pobliżu krateru lub w jego obrębie. Z Centrum Kontroli Lotów w Houston nadeszło pytanie o dalsze informacje. Potem nic już nie było słychać. W 1979 roku Maurice Chatelain, niegdyś specjalista od łączności w NASA, potwierdził, że Armstrong rzeczywiście meldował o spostrzeżeniu dwóch NOL-i na obrzeżu krateru. Ujawnił wówczas: "Zdarzenie to było powszechnie znane w NASA, ale aż dotąd nikt o nim nie mówił".
Ponoć radzieccy naukowcy jako pierwsi potwierdzili ten fakt. Doktor Władimir Ażaża, fizyk, profesor matematyki na Uniwersytecie Moskiewskim, powiedział. "Według naszych informacji" o spotkaniu zameldowano tuż po wylądowaniu kapsuły. Neil Armstrong przekazał do Centrum Kontroli Lotów wiadomość, że dwa wielkie tajemnicze obiekty obserwowały ich w pobliżu kapsuły tuż po wylądowaniu.
Ale ten meldunek nigdy nie został podany do publicznej wiadomości, ponieważ NASA nałożyła na niego embargo". Według innego radzieckiego uczonego" doktora Aleksandra Kazancewa, Buzz Aldrin nakręcił z wnętrza lądownika kolorowy film przedstawiający oba NOL-e. Filmował je także po wyjściu, wraz z Armstrongiem, na zewnątrz. Doktor Ażaża twierdzi, że NOL-e odleciały kilka minut po tym, jak astronauci stanęli na powierzchni Księżyca.
Maurice Chatelain potwierdził, że transmisja radiowa Apolla 11 została kilkakrotnie przerwana, żeby zataić te informacje przed światem. Rzecznik NASA John McLeaish zaprzeczył jakoby agencja cenzurowała przekaz radiowy z Apolla 11. Przyznał natomiast, że nastąpiło niewielkie opóźnienie w transmisji z powodu przetwarzania głosu przez sprzęt elektroniczny.
Warto przy okazji tego sensacyjnego oświadczenia Chatelaina przypomnieć jego ogromne doświadczenie i zdolności oraz długi staż w przemyśle związanym z lotami kosmicznymi. Po przeniesieniu się z Francji do USA pracował jako inżynier elektronik w firmie Convair specjalizującej się w telekomunikacji, telemetrii i radarach. W 1959 roku przewodził grupie badającej zjawiska elektromagnetyzmu, pracującej nad unowocześnieniem systemów radarowych i telekomunikacyjnych Ryana. Wśród jego jedenastu patentów był automatyczny radarowy system lądowania, uruchamiający rakietowe silniki hamujące na określonej wysokości. Zastosowano go w lotach Rangera i Surveyora na Księżyc. Później, już w North American Aviation, zlecono Chatelainowi zaprojektowanie i stworzenie systemu łączności i przetwarzania danych w programie Apollo.
Chatelain twierdzi, że "wszystkie loty Apolla i Gemini były śledzone, z oddali i z bliska, przez kosmiczne statki pozaziemskie - latające spodki czy też, jeśli wolicie - NOL-e. Za każdym razem astronauci informowali o tym Centrum Kontroli Lotów, które nakazywało wówczas absolutne milczenie". I dalej :
Sądzę, że to właśnie Walter Schirra na pokładzie Mercurego 6 po raz pierwszy użył kryptonimu "Święty Mikołaj" na określenie obecności latających spodków w pobliżu kapsuły. Jednakże opinia publiczna nie przywiązywała wielkiej wagi do jego oświadczenia. Nieco inaczej było, gdy Janmes Lovell na pokładzie kapsuły Apolla 8 wynurzył się spoza Księżyca i powiedział coś, co wszyscy słyszeli : "Poinformowano nas, że Święty Mikołaj naprawdę istnieje!". I chociaż miało to miejsce w Boże Narodzenie l968 roku, wielu ludzi odniosło wrażenie, że słowa te zawierają ukryty sens...
Spytałem doktora Paula Lowmana z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda, co sądzi o historii Apolla 11. Odparł: „Większość komunikatów załogi Apolla była opóźniona ze względu na odległość między Ziemią a Księżycem. Wciąż nie mogę zrozumieć ludzi, którzy twierdzą, że ukrywamy fakt obecności istot pozaziemskich na Księżycu. Potwierdzenie choćby tylko przez radio istnienia innego życia w kosmosie byłoby największym naukowym odkryciem wszech czasów. Nie ma w tym cienia przesady. Pomysł, że jakaś cywilna agencja, na przykład NASA, działająca na widoku publicznym, mogłaby ukrywać coś takiego, jest absurdalny. Nawet gdyby chciała to zrobić, trzeba by zażądać przysięgi dochowania tajemnicy nie tylko od kilkunastu astronautów którzy lądowali na Księżycu, lecz również od setek inżynierów, techników i sekretarek, bezpośrednio zaangażowanych w misję i łączność”.
Jednakże sama NASA przyznaje, że nie cały przekaz rozmów między astronautami a kontrolą naziemną jest powszechnie dostępny. John McLeaish, szef Publicznej Informacji w Centrum Lotów Załogowych (obecnie Centrum Kosmiczne im. Lyndona B. Johnsona) w Houston, tłumaczył mi w 1970 roku, że choć nie ma dzielonej częstotliwości dla rozmów astronautów z Centrum Kontroli Lotów, to jednak rozmowy w sprawach osobistych, np. "dotyczących kwestii zdrowotnych", są przełączane na specjalny kanał:
Jeśli astronauta prosi o prywatną rozmowę lub gdy przeprowadzenie takiej rozmowy uznane zostaje za konieczne przez władze na Ziemi, transmituje się ją na tej samej częstotliwości fal krótkich, co normalnie, lecz przez inne obwody foniczne na Ziemi; i w przeciwieństwie do innych rozmów powietrze- Ziemia ze statkami kosmicznymi - nie udostępnia ogółowi.
Pogłoski na temat misji Apolla 11 nie cichną. W 1988 roku emerytowany major Colman VonKeviczky, badacz z Nowego Jorku, dowiedział się od współpracownika Neila Armstronga, że po pokonaniu jednej czwartej drogi do Księżyca załoga Apolla widziała i sfotografowała trzy obiekty w bliskiej odległości od pojazdu kosmicznego. lnformator VonKeviczky'ego twierdzi jeszcze coś innego, znacznie bardziej niewiarygodnego: na pokładzie tych obiektów widziano postacie obcych istot, a w chwili, gdy kapsuła Eagle podchodziła do lądowania, trzy (a nie dwa, jak zwykle donoszono) takie obiekty znajdowały się już na powierzchni Księżyca, a obcy z nich wyszli. Armstrong podobno nie zastosował się do poleceń z Houston, żeby nie opuszczał kapsuły, za co został potem usunięty z programu lotów kosmicznych.
Znajomy, który poprzednio służył w wywiadzie brytyjskiej armii, dostarczył mi coś, co może potwierdzić historię Apolla 11. Nie mogę ujawnić nazwiska informatora ani daty i miejsca, gdzie odbyła się poniższa rozmowa, podsłuchana, a następnie potwierdzona przez tego znajomego. Wiem, że w ten sposób narażam się na zarzut fabrykowania materiału bądź też, że sam padłem ofiarą mistyfikacji. Mimo to uważam, że dialog ten należy przytoczyć.
Podczas sympozjum NASA mój znajomy zajmował pokój hotelowy sąsiadujący z pokojem Armstronga. Pewien profesor (nazwisko jest mi znane) odbył szczerą rozmowę z astronautą w tym właśnie pokoju. Oto fragment tej rozmowy:
PROFESOR: Co naprawdę zdarzyło się po wylądowaniu Apolla 11?
ARMSTRONG: To było niewiarygodne [...], rzecz jasna zawsze wiedzieliśmy, że istnieje taka możliwość [...], faktem jest, że nas ostrzegano, żeby nie iść dalej. Wówczas nie było mowy o stacji kosmicznej lub księżycowym mieście.
PROFESOR: Co pan rozumie przez: "ostrzegano, żeby nie iść dalej"? ARMSTRONG: Nie mogę mówić o szczegółach, z wyjątkiem tego, że ich statki znacznie przewyższały nasz pod względem wielkości i technologii rany, ależ one były wielkie [...] I groźne. [...] Nie, co do stacji kosmicznej, nie ma kwestii.
PROFESOR: Ale NASA wysyłała inne statki już po Apollu 11? ARMSTRONG: Naturalnie . NASA była zdecydowana i nie chciała ryzykować paniki ma Ziemi [...] ale tak naprawdę były to tylko skoki w przestrzeń i zaraz z powrotem do domu...
Później, gdy mój znajomy powiedział Armstrongowi, że podsłuchał rozmowę, ten potwierdził, że historia była prawdziwa, ale odmówił podania szczegółów, z wyjątkiem tego, że za utajnieniem kryje się CIA.
A co Armstrong miał do powiedzenia oficjalnie? W odpowiedzi na mój list stwierdza tylko: "Pańskie wiarygodne źródło nie jest wiarygodne. Nie było meldunków o żadnych obiektach znalezionych lub widzianych na Księżycu przez załogę Apollo 11 lub inne załogi, poza zwykłymi, naturalnymi zjawiskami. Wszelkie obserwacje podczas każdego lotu Apolla były przekazywane jawnie".
Uzupełnienie historii Apolla 11 stanowi wstrząsający meldunek hiszpańskiego pilota José Antonia Silvy. Podczas konferencji w Victorii, w Hiszpanii, Silva miał podobno powiedzieć : "W trakcie jednego z lądowań [nie powiedziano, którego] na Księżycu miałem okazję przebywać w stacji naziemnej [NASA] w Fresdenillas i słyszeć, jak jeden z astronautów [...] meldował o przybyciu kilku istot - lub pojazdów - które, według Amerykanów, widziano dzień wcześniej na powierzchni Księżyca".
Dyrektor stacji naziemnej wyprosił Silvę z pomieszczenia kontroli lotów i zakazał mu wspominać prasie o tym, co usłyszał.
autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska
* NOL – Niezidentyfikowany Obiekt Latający (ang. UFO)
Magnokraft
Magnokraft – czyli pojazdy z przyszłości.
Polski akcent w dziedzinie znanej pod pojęciem free energy. Autorem koncepcji jest prof. dr. Jan Pająk polski fizyk, obecnie mieszkający w Nowej Zelandii.
Koncepcja wykorzystania pola magnetycznego i zjawisk elektromagnetycznych do napędu różnych urządzeń jest znana i od dawna realizowana w różnych urządzeniach produkowanych na ziemi. Są to szczególnie silniki elektryczne wirnikowe oraz liniowe. W silnikach tych oddziaływujące ze sobą magnetycznie elementy pobierają ciągle energię elektryczną z zewnątrz, a pola magnetyczne potrzebne do pracy wytwarzane są w obrębie silnika.
Pojawiały się też koncepcje wykorzystania ziemskiego pola magnetycznego ziemi do napędu pojazdów np. latających. Wielu naukowców krytycznie oceniało możliwość realizacji pojazdów wykorzystujących bardzo słabe pole magnetyczne ziemi. Podstawowe argumenty przeciwko możliwości technicznej realizacji takiej idei są następujące: Pole magnetyczne wytwarzane przez taki pojazd latający musi mieć wielkie natężenie (duży strumień magnetyczny) aby mogło oddziaływać z polem ziemskim. Rozmiary takiego pojazdu musiałyby być bardzo duże, aby objął on odpowiednio duży gradient ziemskiego pola magnetycznego, nie mamy urządzeń do technicznej realizacji silnych pól i akumulatorów energii elektrycznej zdolnych zasilać pojazd, a nawet gdyby takie wymyślono ,to powstałby problem oddziaływania pola pojazdu na materiały ferromagnetyczne, które byłyby do niego przyciągane.
Mimo to koncepcję napędu magnetycznego rozpracował teoretycznie prof. Pająk oraz wykazał jak uporać się ze sformułowanymi wyżej przeszkodami i problemami. Wystarczy do tego celu założyć istnienie lub przyszłą możliwość realizacji lekkich i małych urządzeń stanowiących supersilne magnesy o regulowanym polu magnetycznym czyli pędników magnetycznych, aby stworzyć z nich stabilny układ napędu magnetycznego. Jak się okazuje, układ daje się rozwiązać, obliczyć matematycznie, a zrobił to prof. Pająk już ok. 20 lat temu, a wyniki opublikował w swych monografiach. Jak pisze ich autor, wynalezienie magnokraftu przyczyniło się do wynalezienia komory oscylacyjnej, która jest właśnie źródłem silnego pola magnetycznego i zarazem akumulatorem energii o wielkiej pojemności, a złożenie dwóch komór (jedna wewnątrz drugiej) tworzy tzw. kapsułę dwukomorową stanowiącą pojedynczy pędnik magnetyczny. Aby wykonać napęd magnetyczny trzeba utworzyć z pędników odpowiednią konfigurację geometryczną i odpowiednio nimi sterować (będzie musiał to robić komputer). Pędniki należy umieścić w obudowie pojazdu, która w dużej części musi być wykonana z materiału magnetorefleksyjnego, czyli nie przepuszczającego pola magnetycznego.
Magnokraft posiada dwa rodzaje pędników - główny oraz boczne. Pojedynczy pędnik główny jest zawieszony w centrum wehikułu i jest on tak zorientowany, że odpychany jest od pola magnetycznego otoczenia (pola ziemi ale także może to być pole gwiazdy np. słońca, pole galaktyki). Wytwarza on więc siłę nośną, która dźwiga i utrzymuje magnokraft w przestrzeni oraz porusza nim. Wokół pędnika głównego znajdują się na obwodzie koła o pewnym promienia pędniki boczne w równych odległościach od siebie i w liczbie n. Pędniki boczne są zorientowane magnetycznie przeciwnie do pędnika głównego, a więc przyciągają one się z polem otoczenia. Te siły przyciągające stabilizują pojazd w przestrzeni. Magnokraft ma więc kształt okrągły, wybrzuszony w środku, a więc zbliżony do dysku lub odwróconej miski. Jego efektywna wielkość (w odniesieniu do pola magnetycznego ziemi po którym się ślizga) jest wielokrotnie większa od wymiarów fizycznych, które są rzędu od kilku do kilkudziesięciu metrów zależnie od typu. Liczba n pędników magnokraftu charakteryzuje typ tego statku, zależy ona od współczynnika krotności k gdzie:
n=4*(k-1) oraz k=D/H gdzie D-średnica , H- wysokość pojazdu. Współczynnik k może przyjmować tylko jedną z ośmiu wartości od k=3 do k=10. Wynika to z analizy różnorodnych zależności siłowych i konstrukcyjnych. Mamy więc magnokrafty typu k3 , k4 (mniejsze) do k9 i k10 (największe). Średnica magnokraftu o współczynniku k jest określona zależnością: D=0.5486*2**k [m] gdzie 2**k oznacza dwa do potęgi k
Manewrowanie tym pojazdem polega na sterowaniu wydatkiem magnetycznym oraz orientacją pędnika głównego i p. bocznych, a także parametrami czasowymi pól magnetycznych pędników, które mogą być pulsujące ze składową stałą (częstotliwość pulsowań, faza).
1.Ustawienie wzajemnej odpowiedniej proporcji między polami pędników bocznych i głównego powoduje wzlot, opadanie lub nieruchome zwisanie.
2.Odchylenie pod kątem osi magnetycznej pędników od ich położenia równoległego względem lokalnego przebiegu linii sił pola magnetycznego wywołuje powstanie południkowej siły napędowej powodującej przemieszczanie się w kierunkach z północy na południe i na odwrót (na ziemi).
3. Wytworzenie wiru magnetycznego jaki rotuje wokół magnokraftu, sterowanie jego siłą i kierunkiem wytwarza równoleżnikową siłę napędową działającą ze wschodu na zachód lub na odwrót. Wir magnetyczny zapewnia magnokraftowi jeszcze własność otaczania się zjonizowaną świecącą warstwą np. powietrza (plazmy) osłaniajacą powłokę, i mogącą topić ośrodki stałe i wnikać do nich drążąc w nich tunele (np. pod ziemią lub w skałach) oraz eleminuje huk przy przekraczaniu bariery dźwięku. Lądujący magnokraft wypala na ziemi charakterystyczne ślady o kształcie kół, pierścieni (kręgi zbożowe).
Magnokraft może osiągnąć w atmosferze prędkość 70.000 km/h a w próżni kosmicznej prędkość bliską prędkości światła. Może osiągać duże przyspieszenia, skręcać gwałtownie. Wytrzymałość nadaje mu nie tylko szkielet mechaniczny, ale także szkielet magnetyczny z pola magnetycznego. Może się poruszać pod wodą na każdej głębokości. (istnieją obserwacje sonarem obiektów poruszających się z prędkością 120 węzłów!!! Marynarka Wojenna USA i Francja) Może znosić olbrzymie ciśnienia zewnętrzne i temperatury (w stanie wiru magnetycznego), gdyż osłonięty jest powłoka plazmową nie stykającą się z jego powierzchnią i izolującą od czynników zewnętrznych).
Napęd magnokraftu może działać w trzech trybach:
1.Stan stałego pola magnetycznego - tryb soczewki magnetycznej czyniącą go niewidzialnym (tylko w stanie spoczynku) wskutek zakrzywienia światła przez supersilne pole.
2.Stan pola pulsującego. Magnokraft jest wówczas wyraźnie widoczny i może latać jedynie wzdłuż południków. Jego pole indukuje wówczas prądy wirowe w pobliskich metalach powodując ich wibrowanie, a także może przyciągać lub odpychać ferromagnetyki, ale normalnie możliwe jest ustawienie stosunku amplitudy pulsacji pola do jego składowej stałej tak, że oddziaływania na przedmioty ferromagnetyczne nie będzie.
3.Stan wirującego pola-tryb wiru magnetycznego. Stan wysoce niebezpieczny dla otoczenia, niszczy pobliskie organizmy żywe oraz indukcyjnie niszczy eksplozyjnie pobliskie urządzenia z metali. W tym stanie wokół magnokraftu formuje się tzw. bąbel próżniowy i plazmowy pozwalający na loty w atmosferze bez tarcia. Jak z powyższego opisu widać, magnokraft może latać na ziemi, w przestrzeni kosmicznej, może mieć wiele różnych zastosowań w tym militarne.
W komorach oscylacyjnych jego pędników zgromadzona jest olbrzymia energia starczająca na długie loty lub wykonywanie pracy. Szacunkowo magnokraft typu k3 więzi w swym polu odpowiednik energetyczny dla 1 megatony TNT, natomiast typu k6 już 10 megaton TNT. Eksplozja magnokraftu wywołuje więc efekt podobny jak silne bomby wodorowe, z tym że nie ma skażenia promieniotwórczego. Właściwości magnokraftu są bardzo podobne do tych obserwowanych u UFO i wielce prawdopodobna jest hipoteza, że UFO to już zbudowane przez obce cywilizacje magnokrafty. Tak przynajmniej twierdzi prof. Pająk. Czy jednak wszystkie UFO to magnokrafty? Moim zdaniem można mieć co do tego wątpliwości. Napęd magnetyczny nie uwalnia bowiem załogi pojazdu od sił bezwładności (inercji) podczas gwałtownego przyspieszania lub skrętów. Napęd magnetyczny nie tłumaczy obserwowanych u UFO ogromnych przyspieszeń i skrętów pod kątem prostym, które byłyby dla załogi zabójcze. Wreszcie napęd ten, nie eleminujący inercji, nie daje możliwości szybkich podróży międzygwiezdnych. Aby wyeliminować inercję, napęd pojazdu latającego winien działać moim zdaniem na zasadzie pola napędowego oddziaływującego na każdą cząsteczkę i atom tegoż pojazdu i jego załogi jednocześnie, odpowiednio proporcjonalnie do masy każdej cząstki czy atomu i w tym samym kierunku w danej chwili. Napęd ten musi wytwarzać zatem lokalne pole antygrawitacyjne (soczewka grawitacyjna), powodować silne zniekształcenie (zakrzywienie) przestrzeni.
Istnieją też inne od magnetycznego koncepcje napędów, np. napęd wykorzystujący przeciwbieżne wirowanie dwóch mas, lub efekt "antygrawitacyjny" jaki wytwarzają silne ładunki elektryczne. To już jest jednak temat na osobny artykuł.
Wracając do teorii Prof. Pająka, opisany wyżej magnokraft (zwany magnokraftem pierwszej generacji) może działać jedynie w konwencji magnetycznej. Prof. Pająk twierdzi, że prawdziwe UFO działają też w konwencji napędu teleportacyjnego oraz konwencji wehikułu czasu.Przewiduje, że magnokraft będzie doskonalony i będzie mógł pracować i w tych dwóch bardziej zaawansowanych konwencjach (druga i trzecia generacja). Takie zaawansowane magnokrafty muszą mieć komory oscylacyjne w formie regularnych brył ośmiokątnych lub szesnastokątnych, których technologia będzie znacznie trudniejsza niż sześciennych (jeszcze nie skonstruowaliśmy nawet tych ostatnich).Pole magnetyczne tych pojazdów będzie miało znacznie ściślej określane parametry. W magnokraftach tych będzie wykorzystywany efekt telekinetyczny czy też jeszcze bliżej nie poznane właściwości pola magnetycznego pozwalające na manipulowanie czasem.Szczególnie obiecująco wygląda omawiany przez prof. Pająka efekt telekinetyczny i związany z nim napęd telekinetyczny (teleportacyjny). Ten właśnie napęd pozbawiałby masę inercji i nadawałby jej inne szczególne właściwości pozwalając pojazdom z takim napędem na podróże międzygwiezdne w czasie zerowym lub bardzo krótkim. Oprócz powyżej opisanego magnokraftu dyskoidalnego można z pędników magnetycznych tworzyć inne konfiguracje napędowe np. cztery pędniki w konfiguracji krzyżowej umieszczone w czterech rogach prostokątnej obudowy uczynią z niej latający pojazd. Stosując miniaturowe pędniki magnetyczne można stworzyć indywidualny magnetyczny napęd osobisty umieszczając pędniki w podeszwach butów oraz w specjalnym pasie. Napęd taki pozwalałby unosić się nad ziemią, szybować itp.
Tajemniczości całej sprawie nadają fakty:
- notoryczne usuwanie treści publikowanych przez profesora Pająka w internecie
- kłopoty zawodowe, został usunięty z uczelni mimo popularności jego wykładów z fizyki wśród studentów
- media próbują robić z profesora Pająka nieszkodliwego wariata, w rzeczywistości jest opanowanym i spokojnym naukowcem
Rozwiązania możliwe:
Prof. Pająk sformułował prawidłowo teorię pozwalającą budować magnokrafty...
- stąd niezadowolenie wojska i służb specjalnych chcących mieć monopol na technologię przewagi pola walki.
- Zagrożenie dla monopolu na dostawy energii dla ludzkości, lobby paliwowo – energetyczne.
Prof. Pająk rzeczywiście jest na tropie cywilizacji pozaziemskiej, która wykorzystuje zaawansowane napędy magnetyczne w swych pojazdach...
- stad niezadowolenie władz chcących mieć monopol na kontakty z Obcymi lub władz kolaborujących z obcą cywilizacją pozaziemską (miejmy nadzieję, że tak nie jest!)
Tematy powiązane (ale o tym później napiszę): TR-3B – USA prace nad pojazdem wykorzystującym częściowe znoszenie masy własnej przez generator antygrawitacji.
Tekst oparty częściowo o znaleziony w sieci artykuł autorstwa P. L. Borowieckiego.
fishaa: dodaję link do strony Prof. Pająka - wyczerpujący opis :) oraz bezpośredni link do strony o nim - warte poczytania koleje życia - Nowa Zelandia ..ehhh :)
Polski akcent w dziedzinie znanej pod pojęciem free energy. Autorem koncepcji jest prof. dr. Jan Pająk polski fizyk, obecnie mieszkający w Nowej Zelandii.
Koncepcja wykorzystania pola magnetycznego i zjawisk elektromagnetycznych do napędu różnych urządzeń jest znana i od dawna realizowana w różnych urządzeniach produkowanych na ziemi. Są to szczególnie silniki elektryczne wirnikowe oraz liniowe. W silnikach tych oddziaływujące ze sobą magnetycznie elementy pobierają ciągle energię elektryczną z zewnątrz, a pola magnetyczne potrzebne do pracy wytwarzane są w obrębie silnika.
Pojawiały się też koncepcje wykorzystania ziemskiego pola magnetycznego ziemi do napędu pojazdów np. latających. Wielu naukowców krytycznie oceniało możliwość realizacji pojazdów wykorzystujących bardzo słabe pole magnetyczne ziemi. Podstawowe argumenty przeciwko możliwości technicznej realizacji takiej idei są następujące: Pole magnetyczne wytwarzane przez taki pojazd latający musi mieć wielkie natężenie (duży strumień magnetyczny) aby mogło oddziaływać z polem ziemskim. Rozmiary takiego pojazdu musiałyby być bardzo duże, aby objął on odpowiednio duży gradient ziemskiego pola magnetycznego, nie mamy urządzeń do technicznej realizacji silnych pól i akumulatorów energii elektrycznej zdolnych zasilać pojazd, a nawet gdyby takie wymyślono ,to powstałby problem oddziaływania pola pojazdu na materiały ferromagnetyczne, które byłyby do niego przyciągane.
Mimo to koncepcję napędu magnetycznego rozpracował teoretycznie prof. Pająk oraz wykazał jak uporać się ze sformułowanymi wyżej przeszkodami i problemami. Wystarczy do tego celu założyć istnienie lub przyszłą możliwość realizacji lekkich i małych urządzeń stanowiących supersilne magnesy o regulowanym polu magnetycznym czyli pędników magnetycznych, aby stworzyć z nich stabilny układ napędu magnetycznego. Jak się okazuje, układ daje się rozwiązać, obliczyć matematycznie, a zrobił to prof. Pająk już ok. 20 lat temu, a wyniki opublikował w swych monografiach. Jak pisze ich autor, wynalezienie magnokraftu przyczyniło się do wynalezienia komory oscylacyjnej, która jest właśnie źródłem silnego pola magnetycznego i zarazem akumulatorem energii o wielkiej pojemności, a złożenie dwóch komór (jedna wewnątrz drugiej) tworzy tzw. kapsułę dwukomorową stanowiącą pojedynczy pędnik magnetyczny. Aby wykonać napęd magnetyczny trzeba utworzyć z pędników odpowiednią konfigurację geometryczną i odpowiednio nimi sterować (będzie musiał to robić komputer). Pędniki należy umieścić w obudowie pojazdu, która w dużej części musi być wykonana z materiału magnetorefleksyjnego, czyli nie przepuszczającego pola magnetycznego.
Magnokraft posiada dwa rodzaje pędników - główny oraz boczne. Pojedynczy pędnik główny jest zawieszony w centrum wehikułu i jest on tak zorientowany, że odpychany jest od pola magnetycznego otoczenia (pola ziemi ale także może to być pole gwiazdy np. słońca, pole galaktyki). Wytwarza on więc siłę nośną, która dźwiga i utrzymuje magnokraft w przestrzeni oraz porusza nim. Wokół pędnika głównego znajdują się na obwodzie koła o pewnym promienia pędniki boczne w równych odległościach od siebie i w liczbie n. Pędniki boczne są zorientowane magnetycznie przeciwnie do pędnika głównego, a więc przyciągają one się z polem otoczenia. Te siły przyciągające stabilizują pojazd w przestrzeni. Magnokraft ma więc kształt okrągły, wybrzuszony w środku, a więc zbliżony do dysku lub odwróconej miski. Jego efektywna wielkość (w odniesieniu do pola magnetycznego ziemi po którym się ślizga) jest wielokrotnie większa od wymiarów fizycznych, które są rzędu od kilku do kilkudziesięciu metrów zależnie od typu. Liczba n pędników magnokraftu charakteryzuje typ tego statku, zależy ona od współczynnika krotności k gdzie:
n=4*(k-1) oraz k=D/H gdzie D-średnica , H- wysokość pojazdu. Współczynnik k może przyjmować tylko jedną z ośmiu wartości od k=3 do k=10. Wynika to z analizy różnorodnych zależności siłowych i konstrukcyjnych. Mamy więc magnokrafty typu k3 , k4 (mniejsze) do k9 i k10 (największe). Średnica magnokraftu o współczynniku k jest określona zależnością: D=0.5486*2**k [m] gdzie 2**k oznacza dwa do potęgi k
Manewrowanie tym pojazdem polega na sterowaniu wydatkiem magnetycznym oraz orientacją pędnika głównego i p. bocznych, a także parametrami czasowymi pól magnetycznych pędników, które mogą być pulsujące ze składową stałą (częstotliwość pulsowań, faza).
1.Ustawienie wzajemnej odpowiedniej proporcji między polami pędników bocznych i głównego powoduje wzlot, opadanie lub nieruchome zwisanie.
2.Odchylenie pod kątem osi magnetycznej pędników od ich położenia równoległego względem lokalnego przebiegu linii sił pola magnetycznego wywołuje powstanie południkowej siły napędowej powodującej przemieszczanie się w kierunkach z północy na południe i na odwrót (na ziemi).
3. Wytworzenie wiru magnetycznego jaki rotuje wokół magnokraftu, sterowanie jego siłą i kierunkiem wytwarza równoleżnikową siłę napędową działającą ze wschodu na zachód lub na odwrót. Wir magnetyczny zapewnia magnokraftowi jeszcze własność otaczania się zjonizowaną świecącą warstwą np. powietrza (plazmy) osłaniajacą powłokę, i mogącą topić ośrodki stałe i wnikać do nich drążąc w nich tunele (np. pod ziemią lub w skałach) oraz eleminuje huk przy przekraczaniu bariery dźwięku. Lądujący magnokraft wypala na ziemi charakterystyczne ślady o kształcie kół, pierścieni (kręgi zbożowe).
Magnokraft może osiągnąć w atmosferze prędkość 70.000 km/h a w próżni kosmicznej prędkość bliską prędkości światła. Może osiągać duże przyspieszenia, skręcać gwałtownie. Wytrzymałość nadaje mu nie tylko szkielet mechaniczny, ale także szkielet magnetyczny z pola magnetycznego. Może się poruszać pod wodą na każdej głębokości. (istnieją obserwacje sonarem obiektów poruszających się z prędkością 120 węzłów!!! Marynarka Wojenna USA i Francja) Może znosić olbrzymie ciśnienia zewnętrzne i temperatury (w stanie wiru magnetycznego), gdyż osłonięty jest powłoka plazmową nie stykającą się z jego powierzchnią i izolującą od czynników zewnętrznych).
Napęd magnokraftu może działać w trzech trybach:
1.Stan stałego pola magnetycznego - tryb soczewki magnetycznej czyniącą go niewidzialnym (tylko w stanie spoczynku) wskutek zakrzywienia światła przez supersilne pole.
2.Stan pola pulsującego. Magnokraft jest wówczas wyraźnie widoczny i może latać jedynie wzdłuż południków. Jego pole indukuje wówczas prądy wirowe w pobliskich metalach powodując ich wibrowanie, a także może przyciągać lub odpychać ferromagnetyki, ale normalnie możliwe jest ustawienie stosunku amplitudy pulsacji pola do jego składowej stałej tak, że oddziaływania na przedmioty ferromagnetyczne nie będzie.
3.Stan wirującego pola-tryb wiru magnetycznego. Stan wysoce niebezpieczny dla otoczenia, niszczy pobliskie organizmy żywe oraz indukcyjnie niszczy eksplozyjnie pobliskie urządzenia z metali. W tym stanie wokół magnokraftu formuje się tzw. bąbel próżniowy i plazmowy pozwalający na loty w atmosferze bez tarcia. Jak z powyższego opisu widać, magnokraft może latać na ziemi, w przestrzeni kosmicznej, może mieć wiele różnych zastosowań w tym militarne.
W komorach oscylacyjnych jego pędników zgromadzona jest olbrzymia energia starczająca na długie loty lub wykonywanie pracy. Szacunkowo magnokraft typu k3 więzi w swym polu odpowiednik energetyczny dla 1 megatony TNT, natomiast typu k6 już 10 megaton TNT. Eksplozja magnokraftu wywołuje więc efekt podobny jak silne bomby wodorowe, z tym że nie ma skażenia promieniotwórczego. Właściwości magnokraftu są bardzo podobne do tych obserwowanych u UFO i wielce prawdopodobna jest hipoteza, że UFO to już zbudowane przez obce cywilizacje magnokrafty. Tak przynajmniej twierdzi prof. Pająk. Czy jednak wszystkie UFO to magnokrafty? Moim zdaniem można mieć co do tego wątpliwości. Napęd magnetyczny nie uwalnia bowiem załogi pojazdu od sił bezwładności (inercji) podczas gwałtownego przyspieszania lub skrętów. Napęd magnetyczny nie tłumaczy obserwowanych u UFO ogromnych przyspieszeń i skrętów pod kątem prostym, które byłyby dla załogi zabójcze. Wreszcie napęd ten, nie eleminujący inercji, nie daje możliwości szybkich podróży międzygwiezdnych. Aby wyeliminować inercję, napęd pojazdu latającego winien działać moim zdaniem na zasadzie pola napędowego oddziaływującego na każdą cząsteczkę i atom tegoż pojazdu i jego załogi jednocześnie, odpowiednio proporcjonalnie do masy każdej cząstki czy atomu i w tym samym kierunku w danej chwili. Napęd ten musi wytwarzać zatem lokalne pole antygrawitacyjne (soczewka grawitacyjna), powodować silne zniekształcenie (zakrzywienie) przestrzeni.
Istnieją też inne od magnetycznego koncepcje napędów, np. napęd wykorzystujący przeciwbieżne wirowanie dwóch mas, lub efekt "antygrawitacyjny" jaki wytwarzają silne ładunki elektryczne. To już jest jednak temat na osobny artykuł.
Wracając do teorii Prof. Pająka, opisany wyżej magnokraft (zwany magnokraftem pierwszej generacji) może działać jedynie w konwencji magnetycznej. Prof. Pająk twierdzi, że prawdziwe UFO działają też w konwencji napędu teleportacyjnego oraz konwencji wehikułu czasu.Przewiduje, że magnokraft będzie doskonalony i będzie mógł pracować i w tych dwóch bardziej zaawansowanych konwencjach (druga i trzecia generacja). Takie zaawansowane magnokrafty muszą mieć komory oscylacyjne w formie regularnych brył ośmiokątnych lub szesnastokątnych, których technologia będzie znacznie trudniejsza niż sześciennych (jeszcze nie skonstruowaliśmy nawet tych ostatnich).Pole magnetyczne tych pojazdów będzie miało znacznie ściślej określane parametry. W magnokraftach tych będzie wykorzystywany efekt telekinetyczny czy też jeszcze bliżej nie poznane właściwości pola magnetycznego pozwalające na manipulowanie czasem.Szczególnie obiecująco wygląda omawiany przez prof. Pająka efekt telekinetyczny i związany z nim napęd telekinetyczny (teleportacyjny). Ten właśnie napęd pozbawiałby masę inercji i nadawałby jej inne szczególne właściwości pozwalając pojazdom z takim napędem na podróże międzygwiezdne w czasie zerowym lub bardzo krótkim. Oprócz powyżej opisanego magnokraftu dyskoidalnego można z pędników magnetycznych tworzyć inne konfiguracje napędowe np. cztery pędniki w konfiguracji krzyżowej umieszczone w czterech rogach prostokątnej obudowy uczynią z niej latający pojazd. Stosując miniaturowe pędniki magnetyczne można stworzyć indywidualny magnetyczny napęd osobisty umieszczając pędniki w podeszwach butów oraz w specjalnym pasie. Napęd taki pozwalałby unosić się nad ziemią, szybować itp.
Tajemniczości całej sprawie nadają fakty:
- notoryczne usuwanie treści publikowanych przez profesora Pająka w internecie
- kłopoty zawodowe, został usunięty z uczelni mimo popularności jego wykładów z fizyki wśród studentów
- media próbują robić z profesora Pająka nieszkodliwego wariata, w rzeczywistości jest opanowanym i spokojnym naukowcem
Rozwiązania możliwe:
Prof. Pająk sformułował prawidłowo teorię pozwalającą budować magnokrafty...
- stąd niezadowolenie wojska i służb specjalnych chcących mieć monopol na technologię przewagi pola walki.
- Zagrożenie dla monopolu na dostawy energii dla ludzkości, lobby paliwowo – energetyczne.
Prof. Pająk rzeczywiście jest na tropie cywilizacji pozaziemskiej, która wykorzystuje zaawansowane napędy magnetyczne w swych pojazdach...
- stad niezadowolenie władz chcących mieć monopol na kontakty z Obcymi lub władz kolaborujących z obcą cywilizacją pozaziemską (miejmy nadzieję, że tak nie jest!)
Tematy powiązane (ale o tym później napiszę): TR-3B – USA prace nad pojazdem wykorzystującym częściowe znoszenie masy własnej przez generator antygrawitacji.
Tekst oparty częściowo o znaleziony w sieci artykuł autorstwa P. L. Borowieckiego.
fishaa: dodaję link do strony Prof. Pająka - wyczerpujący opis :) oraz bezpośredni link do strony o nim - warte poczytania koleje życia - Nowa Zelandia ..ehhh :)
niedziela, 15 czerwca 2008
Efekt cieplarniany
Bardzo ciekawy temat, więc wrzucam na matryksownię. Generalnie chciałem zacząć trochę inaczej, jednak zrobię to na wspak :) Globalne ocieplenie to narzędzie, którym politycy usiłują zmienić świat, dlatego jest tak potężnie chroniony przed dyskusją i wymianą argumentów.
“Tym, co wpędza nas w kłopoty nie jest to, czego nie wiemy, ale to, że jesteśmy przekonani, że tak nie jest.” — Mark Twain
7 Marca 2007 Departament Innowacji, Uniwersytetów i Umiejętności wydał oświadczenie o wysyłce do ponad 3.500 brytyjskich szkół podstawowych "pakietu klimatycznego". Pakiet ten zawierał:
- film Ala Gora "An Inconvenient Truth" (Niewygodna prawda) - wykład na temat katastrofy ekologicznej naszej planety, obrazu ukazującego dramatyczny wpływ efektu cieplarnianego na klimat naszej Ziemi. Al Gore uważa jednak, że istnieje możliwość ocalenia naszej planety i że możemy zapobiec jeszcze katastrofie.
- dwie animacje nt. zmian klimatu
oraz wytyczne jak wprowadzać ów pakiet.
Parę miesięcy później, zaniepokojony rodzic Stewart Dimmock, ojciec dwójki dzieci w wieku 11 i 14 lat, poddał pakiet klimatyczny ocenie sędziego. "- Zważywszy na poważne nieścisłości i zakłamanie faktów, film jest nic nie wart - tłumaczył. Dodaje także, że jedynie połowa filmu to materiał naukowy; jego 30 procent to polityka, a pozostałe 20 - sentymentalna papka, która ma zmiękczyć i przekonać widza. Dimmock jest zdania, że decyzja rządu przeczy Aktowi Edukacji, który zakazuje politycznej indoktrynacji dzieci."
Sąd przychylił się do zdania Dimmocka, pragnącego aby jego dzieci mogły zdobywać wiedzę rzetelną i wolną od politycznych nacisków i nakazał, aby wyświetlenie filmu było poprzedzone wstępem o tym, że film zawiera argumenty tylko jednej strony, jest politycznie ukierunkowany oraz zawiera 11 poważnych nieścisłości:
Prawda o globalnym ociepleniu...
Film "The Great Global Warming Swindle" (Wielkie oszustwo cieplarniane) - pokazuje temat z nieco innej perspektywy. Obecny stan wiedzy na temat zmian klimatu jest problematyczny, naukowcy oraz media mają zbyt wiele do stracenia, aby w sposób uczciwy dyskutować i badać zmiany klimatu. Film zaprzecza, że zmiany klimatu wywołane są działalnością ludzi i twierdzi, że zgodność naukowców związana jest z finansowym wsparciem badań, uważanych za niezwykle ważne. Krytykowane są też zachodnie ruchy ekologiczne, które propagując energię słoneczną lub wiatrową zamiast paliw kopalnych (węgiel czy ropa naftowa) przyczyniają się do zacofania przemysłowego w Afryce.
Szczególnie polecam część filmu dotyczącą trudnej sytacji małego kenijskiego szpitalika, w którym energia elektryczna dostarcznana jest przez baterię słoneczną, która wystarcza do zasilania lodówki ALBO do oświetlania placówki. Niesamowite ujęcie tematu w kontekście zjazdu delegatów ONZ w tym kraju, debatujących nad zmianami klimatycznymi - vide poznań 2008.
Zabójstwo afrykańskiego marzenia o rozwoju.
James Shikwati kenijski ekonomista twierdzi, że program ekologów, ograniczający możliwość stosowania przez Afrykę surowców kopalnianych i ograniczanie biednych ludzi do alternatywnych źródeł energii, jest najbardziej odrażającą rzeczą, która dzieje się w ogólnym szaleństwie "globalnego ocieplenia". "Komuś bardzo zależy na zabójstwie afrykańskiego marzenia. Afrykańskim marzeniem jest rozwój". James określa odnawialną energię elektryczną, jako "luksusowy eksperyment", który mógłby się udać w bogatych krajach, jednak nigdy się nie powiedzie w Afryce. "Nie widzę tego, że panele słoneczne zasilą nam przemysł ciężki, mówi się nam: Nie dotykajcie swoich zasobów, nie dotykajcie swojej ropy, nie dotykajcie swojego węgla. To jest samobójstwo"
Wykorzystałem:
http://rogerhelmermep.wordpress.com
wikpedia
zasoby filmowe
“Tym, co wpędza nas w kłopoty nie jest to, czego nie wiemy, ale to, że jesteśmy przekonani, że tak nie jest.” — Mark Twain
7 Marca 2007 Departament Innowacji, Uniwersytetów i Umiejętności wydał oświadczenie o wysyłce do ponad 3.500 brytyjskich szkół podstawowych "pakietu klimatycznego". Pakiet ten zawierał:
- film Ala Gora "An Inconvenient Truth" (Niewygodna prawda) - wykład na temat katastrofy ekologicznej naszej planety, obrazu ukazującego dramatyczny wpływ efektu cieplarnianego na klimat naszej Ziemi. Al Gore uważa jednak, że istnieje możliwość ocalenia naszej planety i że możemy zapobiec jeszcze katastrofie.
- dwie animacje nt. zmian klimatu
oraz wytyczne jak wprowadzać ów pakiet.
Parę miesięcy później, zaniepokojony rodzic Stewart Dimmock, ojciec dwójki dzieci w wieku 11 i 14 lat, poddał pakiet klimatyczny ocenie sędziego. "- Zważywszy na poważne nieścisłości i zakłamanie faktów, film jest nic nie wart - tłumaczył. Dodaje także, że jedynie połowa filmu to materiał naukowy; jego 30 procent to polityka, a pozostałe 20 - sentymentalna papka, która ma zmiękczyć i przekonać widza. Dimmock jest zdania, że decyzja rządu przeczy Aktowi Edukacji, który zakazuje politycznej indoktrynacji dzieci."
Sąd przychylił się do zdania Dimmocka, pragnącego aby jego dzieci mogły zdobywać wiedzę rzetelną i wolną od politycznych nacisków i nakazał, aby wyświetlenie filmu było poprzedzone wstępem o tym, że film zawiera argumenty tylko jednej strony, jest politycznie ukierunkowany oraz zawiera 11 poważnych nieścisłości:
- śniegi na Kilimandżaro topnieją, co jest dowodem globalnego ocieplenia /nie jest to prawdą/
- próbki lodu wskazują, że wzrost zawartości CO2 (dwutlenek węgla) przyczynia się do wzrostu temperatury od 650.000 lat - nieprawda zawartość dwutlenku węgla "zostaje w tyle" za zmianą temperatury o 800-2000 lat
- huragan Katrina nie był spowodowany przez jeden czynnik (tu globalne ocieplenie)
- Jezioro Chad nie wysycha pod wpływem globalnego ocieplenia
- 4 niedźwiedzie polarne nie utonęły pod wpływem topnienia lodów arktycznych. Utonięcie te było wywołane bardzo gwałtowną burzą.
- globalne ocieplenie nie zatrzyma Prądu Zatokowego
- Nie ma dowodów na wpływ globalnego ocieplenia na ginięcie gatunków, szczególnie płowienia rafy koralowej.
- Film sugeruje topnienie lodów Grenlandii - dowody są na to, że nie będzie topniała przez setki lat.
- Maleje pokrywa lodów Antarktyki - dowody są na to, że aktualnie wzrasta.
- Niczym nie potwierdzone jest sugerowanie wzrostu poziomu wód o ponad 7m. Z badań wynika, że poziom ten wzrośnie o 40cm w przeciągu następnych 100 lat.
- Film stwierdza fakt ewakuacji kilku wysp Oceanu Spokojnego na tereny Nowej Zelandii - nie zostało to potwierdzone.
Prawda o globalnym ociepleniu...
Film "The Great Global Warming Swindle" (Wielkie oszustwo cieplarniane) - pokazuje temat z nieco innej perspektywy. Obecny stan wiedzy na temat zmian klimatu jest problematyczny, naukowcy oraz media mają zbyt wiele do stracenia, aby w sposób uczciwy dyskutować i badać zmiany klimatu. Film zaprzecza, że zmiany klimatu wywołane są działalnością ludzi i twierdzi, że zgodność naukowców związana jest z finansowym wsparciem badań, uważanych za niezwykle ważne. Krytykowane są też zachodnie ruchy ekologiczne, które propagując energię słoneczną lub wiatrową zamiast paliw kopalnych (węgiel czy ropa naftowa) przyczyniają się do zacofania przemysłowego w Afryce.
Szczególnie polecam część filmu dotyczącą trudnej sytacji małego kenijskiego szpitalika, w którym energia elektryczna dostarcznana jest przez baterię słoneczną, która wystarcza do zasilania lodówki ALBO do oświetlania placówki. Niesamowite ujęcie tematu w kontekście zjazdu delegatów ONZ w tym kraju, debatujących nad zmianami klimatycznymi - vide poznań 2008.
Zabójstwo afrykańskiego marzenia o rozwoju.
James Shikwati kenijski ekonomista twierdzi, że program ekologów, ograniczający możliwość stosowania przez Afrykę surowców kopalnianych i ograniczanie biednych ludzi do alternatywnych źródeł energii, jest najbardziej odrażającą rzeczą, która dzieje się w ogólnym szaleństwie "globalnego ocieplenia". "Komuś bardzo zależy na zabójstwie afrykańskiego marzenia. Afrykańskim marzeniem jest rozwój". James określa odnawialną energię elektryczną, jako "luksusowy eksperyment", który mógłby się udać w bogatych krajach, jednak nigdy się nie powiedzie w Afryce. "Nie widzę tego, że panele słoneczne zasilą nam przemysł ciężki, mówi się nam: Nie dotykajcie swoich zasobów, nie dotykajcie swojej ropy, nie dotykajcie swojego węgla. To jest samobójstwo"
Wykorzystałem:
http://rogerhelmermep.wordpress.com
wikpedia
zasoby filmowe
sobota, 7 czerwca 2008
Darmowa energia
Darmowa energia otacza nas. Od dawna znane są technologie pozwalające zrewolucjonizować nasz świat. Niestety silne lobby paliwowe blokuje tego typu wynalazki.
Ciekawy samochód
Ciekawy samochód
Energy By Motion
Polecam obejrzenie filmu prezentującego odkrycie węgierskich naukowców - generator energii który dostarcza więcej energii elektrycznej niż jej zużywa.
Nie do końca jest to perpetuum mobile bo prawdopodobnie źródłem energii elektrycznej i cieplnej jest jakaś nieznany rodzaj energii który jest "konwertowany" przez wirujący rotor generatora.
Energy By Motion (EBM)
Nie do końca jest to perpetuum mobile bo prawdopodobnie źródłem energii elektrycznej i cieplnej jest jakaś nieznany rodzaj energii który jest "konwertowany" przez wirujący rotor generatora.
Energy By Motion (EBM)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

